Autopromocja

Sprzedawcy aut strzelili sobie w stopę. Popyt spadł o 10 procent

samochód, samochody, auta, motoryzacja
samochód, samochody, auta, motoryzacjaShutterStock
15 listopada 2011

W obawie przed kryzysem importerzy zamówili za mało samochodów. Gdyby nie byli tacy ostrożni, mogliby znaleźć w tym roku chętnych na tyle pojazdów ile przed rokiem. Teraz mówią o 10-proc. spadku popytu.

To nie zmniejszenie popytu jest winne dwucyfrowym spadkom sprzedaży nowych aut w końcówce roku, lecz planiści z firm importerskich – mówią analitycy. Liczba nowo rejestrowanych samochodów siada, bo place magazynowe są puste. Standardem stało się 7–10-tygodniowe oczekiwanie na auto.

Styczeń czy kwiecień?

Klienci salonów przecierają oczy ze zdumienia. W czasach kryzysu, gdy sprzedawcy i producenci narzekają na spadek popytu, dilerzy wcale nie witają ich z otwartymi ramionami. Na najbardziej wzięte modele trzeba czekać. O szybkiej dostawie mogą zapomnieć fani niemal wszystkich marek, nawet amatorzy rumuńskiej Dacii Duster. Odbiór modelu firmy kontrolowanej przez francuskie Renault jest możliwy dopiero za cztery miesiące. Ale i na najbardziej popularne wersje silnikowe i wyposażeniowe skód czy volkswagenów trzeba czekać kilka miesięcy.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png