Wykluczeni finansowo. Tym mianem określa się osoby, które nie mają dostępu do usług finansowych. Przede wszystkim do konta w banku, przez co nie mogą korzystać z wielu usług, dostępnych dla właścicieli rachunku bankowego. Chodzi np. o możliwość wykonywania przelewów, dzięki którym stałe płatności za gaz czy telefon nie muszą być regulowane np. na poczcie gotówką. Dzięki posiadaniu konta można też posługiwać się kartą i w ten sposób płacić za zakupy w sklepie.

Płatności bezgotówkowe obniżają koszty funkcjonowania gospodarki. Szacuje się bowiem, że obecnie 1 proc. naszego produktu krajowego brutto wydawany jest na pokrycie kosztów związanych z obrotem gotówkowym.

Poza tym upodobanie Polaków do gotówki utrudni oraz zwiększy koszty przyjęcia euro w naszym kraju ze względu na koszt produkcji, transportu i dystrybucji nowych banknotów i monet oraz konieczność zniszczenia starych.

Daleko nam do Europy

O skali wykluczenia finansowego w Polsce mówią twarda statystyka i jej porównanie z analogicznymi danymi z innych krajów w Europie. Z danych Narodowego Banku Polskiego wynika, że niemal 23 proc. naszych rodaków nie ma konta w banku. Średnio na jednego mieszkańca Polski przypada 0,93 rachunku bankowego. W Unii Europejskiej ten wskaźnik wynosi 1,26. Ale to i tak mało w porównaniu z europejskimi liderami. Na jednego mieszkańca Malty przypada średnio 3,98 bankowego konta.

Odstajemy także pod względem liczby wydanych kart płatniczych. Każdy z nas ma średnio 0,87 karty. Mieszkaniec Unii Europejskiej ma średnio 1,45 karty. Najwięcej plastików mają mieszkańcy Wielkiej Brytanii i Luksemburga – odpowiednio 2,23 i 1,99 na osobę. Bardzo źle wyglądamy w statystyce mówiącej o liczbie transakcji bezgotówkowych, czyli m.in. płatności za zakupy kartą czy przelewów bankowych z wykorzystaniem kont internetowych. W Polsce każdy z nas przeprowadza 53,5 takich transakcji rocznie. Średnia dla Unii Europejskiej to 164 transakcje. A w Finlandii i Szwecji ich liczba przekracza 300 rocznie.

Wykształceni płacą kartą

Jak wynika z badań banku centralnego, poziom wykształcenia wpływa na to, czy dana osoba posiada konto bankowe. I tak np. 64 proc. osób z wykształceniem podstawowym nie ma w ogóle konta. W przypadku osób z magistrem brak konta deklaruje jedynie 5 proc. Tak zwane ubankowienie zależy też w dużej mierze od sytuacji społeczno-zawodowej. Konta nie ma na przykład co drugi bezrobotny oraz co trzeci rolnik, a wśród kadry kierowniczej oraz pracowników instytucji publicznych osób bez konta właściwie nie ma.

Jeżeli chodzi o przyczyny wykluczenia finansowego, Polacy podają przede wszystkim brak pieniędzy lub niewielkie dochody. Z badania banku centralnego wynika, że prawie 22 proc. Polaków nieposiadających konta w banku, podając tego przyczynę, mówi o braku pieniędzy, a 16,7 proc. – o braku regularnych dochodów i stałej pracy. Pojawia się także wątek braku zaufania do instytucji bankowych i wysokich kosztów prowadzenia rachunku. Jednak prawie 54 proc. spośród osób bez konta deklaruje, że go nie ma, bo po prostu go nie potrzebuje.

Wśród nieposiadających rachunku bankowego dużo jest osób starszych. Praktycznie co drugi emeryt i rencista nie ma konta. I choć ZUS namawia do zakładania rachunków, emeryci przekonują się do nich powoli.

Jednym ze skutków niechęci do kont są kolejki, jakie ustawiają się przed okienkami na pocztach czy kasami dostawców mediów. 92 proc. rencistów i 88 proc. bezrobotnych rachunki za energię elektryczną płaci gotówką właśnie na poczcie albo w kasie dystrybutora prądu. Z kolei spośród Polaków mających wykształcenie podstawowe gotówką rachunki za energię opłaca aż 90 proc. naszych rodaków. Wśród osób po studiach 61 proc. rachunki płaci przelewem.

Sytuacja coraz lepsza

Jednak te wskaźniki w naszym kraju stopniowo się poprawiają. Jeszcze w 2006 roku konta w banku nie miała ponad połowa Polaków. Teraz ponad 77 proc. mieszkańców naszego kraju ma już rachunek. Na zmniejszenie wykluczenia finansowego wpływ mają tak akcje prowadzone przez Narodowy Bank Polski, Związek Banków Polskich, jak i przez same banki.