– To po części efekt sezonowy, a po części spadku popytu na warzywa spowodowanego obawami przed bakterią E.coli – komentuje Aleksandra Bluj, ekonomistka Pekao SA.

Dlatego w ubiegłym miesiącu najbardziej spadły ceny warzyw – o 14,4 proc. Ale spadały także ceny cukru, który w porównaniu z majem był tańszy o 7,7 proc. Mniej trzeba było zapłacić za drób i wieprzowinę, a mięso wołowe podrożało jedynie o 0,4 proc. Podrożały natomiast owoce, tłuszcze roślinne i przetwory młynarskie.

Na wyhamowanie inflacji miały również wpływ niższe o 1,7 proc. ceny łączności. To efekt wzrostu konkurencji. Do Polski wszedł T-Mobile i zaoferował nowe stawki.

Wolniej niż w poprzednich miesiącach rosły także koszty transportu i opłat za mieszkanie, co jest efektem wyhamowania dynamiki wzrostu nośników energii i paliwa.

– W maju osiągnęliśmy szczyt inflacji, teraz powinien się utrzymywać trend spadkowy. Elementami ryzyka są ceny żywności, które charakteryzują się dużą sezonowością. Wahaniom mogą też ulegać ceny paliw – tłumaczy Aleksandra Bluj. Dodaje, że ten spadkowy trend to dobra wiadomość dla pracujących, bo znów zauważą oni realny wzrost płac, choć nie będzie on wysoki.

– W dodatku dane te wskazują, że w tym roku Rada Polityki Pieniężnej nie podwyższy już stóp procentowych – mówi Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan.

Inni eksperci nie są o tym do końca przekonani. Obstawiają 50/50.