Rząd ma w ciągu dwóch tygodni wyłonić wykonawców w trybie negocjacji i podpisać umowy na budowę A2 z wolnej ręki. Według Urszuli Nelken, rzecznik GDDKiA, dokończeniem autostrady zainteresowanych jest aż 26 firm. Z naszych informacji wynika, że zaledwie garstka spółek budowlanych zaakceptowała dziewięć postawionych im warunków. Jak pisaliśmy wczoraj, jedną z nich jest Eurovia, powiązana bezpośrednio z francuskim koncernem budowlanym Vinci.

Do Francuzów występujących z kontrolowanym przez siebie Warbudem dołączyło konsorcjum zbudowane przez giełdową firmę Dolnośląskie Surowce Skalne. DSS to główny podwykonawca wyrzuconych z budowy A2 Chińczyków. Może dokończyć A2 wspólnie z kilkoma partnerami. – Nawiązaliśmy współpracę z czesko-niemiecką spółką Boegl & Krysl – mówi „DGP” Jan Łuczak, prezes DSS.

Boegl to część niemieckiej firmy Max Boegl, która zdecydowała się dokończyć rozgrzebany przez Mostostal Warszawa stadion we Wrocławiu. Skład uzupełnia firma Decoma, ona też współpracowała z Chińczykami. Reszta zainteresowanych firm, o których mówi GDDKiA, to mniejsze przedsiębiorstwa, które zgłosiły się do rządowej agendy.

Duże koncerny faktycznie mogące udźwignąć ciężar inwestycji na Euro 2012 nie zakwalifikowały się automatycznie do tzw. konsultacji technicznych, bo nie zgodziły się z przynajmniej jednym warunkiem GDDKiA. W poniedziałek po południu zostały jednak zaproszone do rozmów i chcą ostro negocjować warunki. Wśród nich znalazły się m.in. Budimex oraz Polimex-Mostostal, które układają pozostałe trzy odcinki A2.

Rozmowy nie będą łatwe, bo część firm chce wydłużenia kamieni milowych, czyli etapów budowy, które trzeba dotrzymać pod groźbą kar. Firmy uważają, że nierealne jest ukończenie betonowania mostów i wiaduktów oraz ułożenie pierwszej warstwy drogi do końca listopada. Boją się także obejmować gwarancjami prace wykonane przez Chińczyków. Kluczowe okażą się warunki finansowe. – Nawet nie cena, ale sposób rozliczania robót, zaliczkowanie i tempo płatności – mówi szef jednego z koncernów. – Jeśli droga ma powstać w rekordowym czasie, wszystko musi działać jak w zegarku i muszę mieć gwarancje, że tak będzie – dodaje.

Czarnym koniem negocjacji może się okazać konsorcjum zbudowane przez DSS. Zadeklarowało, że dysponuje potencjałem przewyższającym wymagania GDDKiA i akceptuje rządowe terminy.

– Zdążymy. Na obu odcinkach nie przerwaliśmy prac nawet na jeden dzień. Zwozimy na plac budowy kruszywa – zapewnia nas Jan Łuczak.

Firmy nie rozmawiają jeszcze o kwotach za dokończenie A2, ale szef DSS mówi nam, że jest w stanie dokończyć budowę za niewiele więcej niż Chińczycy.