– Będę go do tego namawiał, aby przepisy zaczęły obowiązywać już od sierpnia – twierdzi Sławomir Neumann, poseł PO i autor projektu.

Aby tak się stało, ustawa powinna przejść sejmową ścieżkę do 1 lipca, kiedy kończy się posiedzenie. Senat zająłby się nią 6 – 7 lipca. Jeśli przyjąłby ją bez poprawek, ustawa w lipcu może trafić do prezydenta, który ma 21 dni na złożenie podpisu. Przy 14-dniowym vacatio legis ustawa może wejść w życie przed końcem wakacji.

To rosnący kurs franka sprawił, że Platforma przyspieszyła złożenie projektu (jako pierwsi pisaliśmy o nim w czwartek). Zgodnie z nim banki mają stracić prawo do aneksowania umów kredytów hipotecznych i pobierania z tego tytułu opłat. Nowelizacja ma wcielać w życie rekomendację KNF, która umożliwiła osobom zadłużonym w obcej walucie spłacanie rat bezpośrednio w niej. Ale banki obchodziły rekomendację, np. pobierając opłaty za podpisanie aneksu do umowy. Nowe przepisy mają gwarantować klientom możliwość spłaty w walucie (kupionej np. w kantorze) bez dodatkowych opłat.

Ma to doprowadzić do obniżenia spreadów walutowych, bo bankom będzie się bardziej opłacało je obniżać i zachęcać klientów do kupowania u nich waluty, niż obsługiwać walutę w gotówce. Zmiany miałyby dotyczyć zarówno nowych kredytów, jak i tych już zaciągniętych, nim ustawa wejdzie w życie.

– Czekamy na te propozycje. Ale prawo nie może działać wstecz. Rozwiązania powinny być przemyślane i należy uniknąć wkomponowania ich w kampanię wyborczą – komentuje projekt Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich.

Sprzeciw bankowców raczej na niewiele się zda, bo w Sejmie nie braknie większości do uchwalenia nowych przepisów. Ze spreadami od miesięcy walczy Waldemar Pawlak. Ludowcy chcieli pójść dalej niż PO i proponowali, by można było spłacać kredyty po kursie średnim NBP.

Najbardziej radykalną propozycję przedstawił w piątek PJN: zamrożenie kursu franka na poziomie 2,75 zł do 2015 r. Różnicę w kursie ma pokryć Skarb Państwa, a po 2015 r. kredytobiorca musiałby ją zwrócić.