A jednak istnieją granice wyborczych obietnic: w sprawie spreadów PO może pójść na rękę kredytobiorcom, bo to nic nie kosztuje. W sprawie kosztownej „Rodziny na swoim” nie ustąpi.
Politycy wytaczają armaty przeciw bankowym spreadom. Rzeczywiście, spready, czyli różnice kursowe, dzięki którym banki przeliczają sobie raty kredytów walutowych według wysokiego kursu, to jawna niesprawiedliwość. Jest więc z czym walczyć. Najpierw zaatakował Waldemar Pawlak, potem dołączyła Platforma Obywatelska.
Gniew polityków jest słuszny, tym bardziej że zbliżają się wybory i 700-tysięczna armia kredytobiorców, która zapożyczyła się we frankach, doceni przy urnach postawę tych, którzy ze spreadami walczą. Do tego może dołączyć spora grupa kibiców, która wprawdzie nie miewa walutowych interesów, ale z zasady nie lubi banków i bankierów. Poklask tłumów murowany.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.