W większości instytucji finansowych standardem jest brak opłat za prowadzenie konta internetowego i przelewy. W rezultacie bank, który próbuje wprowadzić takie opłaty, nie ma dużych szans na rynku.

Wspólnie z Kontomierzem sprawdziliśmy, ile rocznie kosztuje klienta zarabiającego 3,5 tys. zł rachunek internetowy. Założyliśmy, że średnie saldo na takim rachunku wynosi 2 tys. zł, klient dokonuje 10 przelewów miesięcznie, płaci kartą rachunki w wysokości 1 tys. zł i 2 razy w miesiącu wypłaca pieniądze z obcego bankomatu. Okazało się, że spośród 88 sprawdzonych rachunków internetowych prowadzonych przez nasze banki 10 jest naprawdę za darmo. Mało tego – w niektórych przypadkach można nawet na koncie zarobić. Najwięcej – w przypadku Toyota Banku.

– Dochody na tym koncie pochodzą z oprocentowania i cashbacku – mówi Piotr Włodarek z Kontomierza.pl.

Pieniądze na rachunku są cały czas oprocentowane w wysokości 2,75 proc. (przy średnim saldzie 2 tys. zł daje to rocznie 55 zł). Cashback z kolei polega na zwracaniu przez bank 1 proc. kwoty wydanej na zakupy kartą (daje to rocznie 120 zł). Biorąc pod uwagę, że konto jest za darmo, nie płaci się za kartę i wypłatę pieniędzy z obcych bankomatów, wychodzi, że rocznie możemy zarobić na takim rachunku 175 zł. Drugie w naszym zestawieniu konto wydajesz&zarabiasz w BZ WBK, przy tych samych założeniach, pozwoli zarobić już tylko 35 zł.

– Pieniądze na tym koncie nie są oprocentowane, ale jest cashback. Klient musi też zapłacić co miesiąc 3 zł za kartę debetową i 50 gr za przelew zewnętrzny – mówi Piotr Włodarek.

W zasadzie tyle samo można rocznie zarobić na koncie internetowym w Eurobanku. W tym wypadku jednak nie ma zwrotu pieniędzy za zakupy kartą, ale jest stosunkowo wysokie oprocentowanie pieniędzy na koncie (3,5 proc.). Trzeba jednak zapłacić co miesiąc 95 gr za kartę i 1 zł za wypłatę pieniędzy z obcego bankomatu. Ostatnim rachunkiem, który przy naszych założeniach przyniesie nam w ciągu roku zysk (choć wynoszący zaledwie 4 zł), jest rachunek internetowy prowadzony przez Alior Bank. Pieniądze na tym koncie są oprocentowane w wysokości 3,2 proc., ale trzeba zapłacić co miesiąc 5 zł za kartę.

W przypadku kolejnych 6 rachunków internetowych (Citibank, DB, BOŚ, Meritum, ING i Millennium) w naszym zestawieniu wszystkie usługi są za darmo, ale nie ma dochodów z cashbacku i odsetek. Oprocentowanie na koncie oferują natomiast Allianz, Nordea i Volkswagen Bank. Tyle że jest ono prawie symboliczne, bo wynosi jedynie 0,1 – 0,01 proc.

W zestawieniu banków prowadzących najlepsze konta internetowe na rynku nie ma mBanku i Inteligo, które są wśród internautów najbardziej popularne. Przy naszych założeniach te rachunki kosztują rocznie od 60 do 120 zł. Te koszty wynikają głównie z opłat za wypłaty z obcych bankomatów. Można ich łatwo uniknąć, wypłacając gotówkę z darmowych maszyn, których w obu wypadkach jest stosunkowo dużo.

Eksperci uważają, że w najbliższym czasie banki nie będą podnosić opłat za prowadzenie rachunków internetowych i za przelewy oraz karty, ale można się spodziewać innych podwyżek.

– Spodziewam się, że w górę pójdą takie opłaty, o których zwykle klienci nie pamiętają. To może być np. opłata za wyciąg z rachunku – mówi Piotr Włodarek.

Klienci internetowi są jednak bardzo mobilni i często zmieniają banki. To oznacza, że gdyby doszło do większych podwyżek, to klienci zaczną uciekać do tańszych banków.

Najdroższe rachunki

Nawet 5 – 6 tys. zł rocznie kosztują prestiżowe rachunki obsługiwane przez internet. W tym wypadku internet to jedynie tylko dodatek do indywidualnej obsługi w oddziałach. Klient ma indywidualnego doradcę, nie stoi w kolejkach, a dodatkowo może wszystkie operacje wykonać za pośrednictwem sieci. W Deutsche Banku konto db Elite kosztuje 500 zł miesięcznie, rachunek Platinum w PKO BP to wydatek 400 zł, tyle samo co miesiąc trzeba zapłacić za Eurokonto Prestiżowe w Pekao. Na dodatek posiadacze takich ekskluzywnych kont w tych dwóch ostatnich bankach muszą jeszcze zapłacić 5 zł za każdą wypłatę z bankomatu obcej sieci.