Analitycy oceniają, że Baltic Pipe i terminal LNG, czyli inwestycje, które miały uniezależnić nas od dostaw gazu z Rosji, nie zostaną zrealizowane na czas.
Na początku przyszłego tygodnia Gaz-System, odpowiadający za budowę gazociągu Baltic Pipe, którym do Polski miał popłynąć via rurociąg Skanled gaz z Norwegii, skończy procedurę badania zapotrzebowania rynku na surowiec z tego kierunku. Takie badanie trwa także po stronie drugiego udziałowca Baltic Pipe – duńskiej spółki Energinet. Analitycy twierdzą jednak, że nie będzie chętnych, którzy byliby zainteresowani transportem wystarczających ilości gazu. To nie koniec problemów Gaz-Systemu. Bogdan Pilch, ekspert rynku gazu, wiceprezes Electrabel Polska, ostrzega, że budowa terminalu LNG, drugiego projektu strategicznego z punktu widzenia polskiego bezpieczeństwa energetycznego nie ma szans na zakończenie w terminie.
Projekt Skanled został oficjalnie zawieszony miesiąc temu, ponieważ wycofało się z niego kilku udziałowców (m.in. norweski Petro i niemiecki E. ON), nie udało się też ostatecznie potwierdzić dużych dostaw surowca z Norwegii. Teraz nad rezygnacją z tej inwestycji zastanawia się kolejny udziałowiec, niemiecki VNG. Mimo to przedstawiciele Gaz-Systemu wciąż liczą, że zawieszenie projektu budowy rurociągu Skanled nie wpłynie na losy Baltic Pipe.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.