statystyki

Handel w czasach koronawirusa: Nie ma powodów, by żywność drożała

autor: Marek Chądzyński, Patrycja Otto30.03.2020, 07:40; Aktualizacja: 30.03.2020, 07:59
Zdaniem ekspertów, którzy na co dzień zajmują się analizowaniem polskiego sektora rolno-spożywczego, ryzyko spadku podaży żywności jest dziś w Polsce minimalne

Zdaniem ekspertów, którzy na co dzień zajmują się analizowaniem polskiego sektora rolno-spożywczego, ryzyko spadku podaży żywności jest dziś w Polsce minimalneźródło: ShutterStock

Nie wpuścić wirusa i utrzymać ciągłość produkcji – to priorytety w polskich zakładach przetwórczych. Biznes boi się regulowania cen.

– To, czym dziś żyje branża, to zapewnienie środków ochrony osobistej dla pracowników i środków dezynfekujących. No i wprowadzenie takiej organizacji pracy, by ryzyko wyłączenia zakładu z powodu kwarantanny ograniczyć do zera – mówi Witold Choiński, prezes organizacji Polskie Mięso. Zapewnia, że na razie wszystkie zakłady pracują normalnie.

– Pracownicy zostali wyposażeni w środki ochrony indywidualnej, odizolowani od siebie na ile jest to możliwe. Codziennie jest im sprawdzana temperatura. Do tego zmiany się nie krzyżują, dzięki czemu, gdy zachoruje pracownik z jednej, nie spowoduje to konieczności wprowadzania kwarantanny dla wszystkich – mówi Marek Moczulski, prezes spółki Unitop, będącej jednym z największych producentów chałwy i sezamków.


Pozostało 84% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Komentarze (1)

  • NoToKuchnia(2020-03-30 11:46) Zgłoś naruszenie 00

    W USA jajka w jeden dzień podrożały trzykrotnie. To się polcscy "eksperci" sążnie zdziwią, jak Chińczycy załadują na swoje kontenery i wagony ostatnią pyrę z Poznania, ostatnie jabłko z Lutyni, i szyszkę chmielu z Lublina. Nagle się okaże, że to popyt kształtuje cenę. Regiony rolnicze i ludzie ze Związku Działkowców sobie mogą kryzys przeczekać, oby tylko rolnicy nie sprzedawali płodów rolnych zbyt tanio. Myślę, że AgroUnia zdyscyplinuje farmerów. Na jedzeniu nie wolno oszczędzać.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane