Autopromocja

Jurasz: Miks „Star Wars” i Muzeum Techniki [OPINIA]

Witold Jurasz
Witold JuraszMedia / mat. prasowe
3 marca 2019

Ministerstwo Obrony Narodowej ogłosiło Plan modernizacji technicznej sił zbrojnych do 2026 r. Nazwa programu skądinąd wprowadza w błąd, gdyż tak naprawdę powinien on nosić nazwę Planu odbudowy minimalnych zdolności obronnych. Na tę chwilę bowiem stan sił zbrojnych naszego kraju jest dramatycznie zły, a w razie wojny Polska byłaby w stanie bronić się nie dłużej niż tydzień.

Marynarka Wojenna de facto przestała istnieć, jedyny mający wartość bojową okręt podwodny miał pożar w stoczni, a „duma” naszego przemysłu okrętowego, budowany przez prawie 20 lat ORP „Ślązak” jest tak słabo uzbrojony, że w zasadzie nadaje się do łapania piratów w okolicach Somalii. W lotnictwie mamy co prawda 48 myśliwców F-16, ale już kolejne usterki skutecznie chyba uziemiły nasze MIG-29, a z kolei Su-22 to samoloty, których poza nami używają już wyłącznie państwa Trzeciego Świata. W siłach lądowych mamy nowoczesne transportery Rosomak, ale już bojowe wozy piechoty są tak słabo opancerzone, że w zasadzie każda ręczna wyrzutnia pocisków przeciwpancernych jest stanie przebić ich pancerz. Nasze czołgi Leopard, które mają realną wartość bojową, modernizowane są niestety nie do standardu A7+, ale do zubożonej wersji PL. Czołgi PT-91 to płytka modernizacja T-72, a z kolei T-72 niepoddane modernizacji nie mają już niemal żadnej wartości bojowej. Bardzo źle wygląda też sytuacja z nasyceniem pododdziałów wyrzutniami pocisków przeciwpancernych, które jest po prostu zdecydowanie za małe. Śmigłowce bojowe są na granicy resursu i jest ich zdecydowanie za mało. Nadal nie mamy nowoczesnych śmigłowców transportowych, co oznacza, że potencjał naszych doskonałych sił specjalnych też nie może być w pełni wykorzystany. Dobrze wygląda kondycja artylerii, która w czasie wojny na Ukrainie przypomniała o swoim znaczeniu. Zupełnie tragicznie natomiast przedstawia się stan naszej obrony przeciwlotniczej, która – nie licząc systemów krótkiego zasięgu – technologicznie oparta jest na systemach z przełomu lat 60. i 70. Co gorsza, Polska zdecydowała się na kupno zaledwie dwóch, a nie – jak planowano – ośmiu, baterii systemu Patriot, co oznacza, że w razie wojny problematyczna będzie obrona naszych lotnisk. W efekcie nadal konieczne może być, zakładane do tej pory na czas wojny, przebazowanie naszego lotnictwa do Niemiec i innych państw.

Trzeba podkreślić, że systemów przeciwlotniczych używa się do obrony lotnisk, a nie – jak sądzi większość społeczeństwa – do obrony miast. Warto w tym miejscu wspomnieć, że majstersztykiem Winstona Churchilla była decyzja o zbombardowaniu Berlina, co sprowokowało Adolfa Hitlera do wydania rozkazu Luftwaffe, by ta bombardowała brytyjskie miasta, a nie lotniska, dzięki czemu Niemcy przegrali Bitwę o Anglię.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png