Gdy PiS doszedł do władzy, Narodowy Bank Polski i Komisja Nadzoru Finansowego nie były jeszcze obsadzone jego kandydatami. Sytuacja zmieniła się w 2016 r., kiedy skończyła się kadencja Marka Belki i miejsce w fotelu prezesa NBP zajął Adam Glapiński. Kilka miesięcy później misję zakończył szef nadzoru Andrzej Jakubiak, a jego stanowisko powierzono Markowi Chrzanowskiego, zaufanemu człowiekowi Glapińskiego. Razem z ówczesnym wicepremierem Mateuszem Morawieckim mieli tworzyć zgrany tercet odpowiedzialny za gospodarkę. Ich zgodna współpraca nigdy nie stała się jednak faktem, bo szybko zaczęły wybuchać konflikty.

Jeden z nich dotyczył sprawy GetBacku. – Cały rynek finansowy plotkował o problemach windykatora, a KNF zaczęła działać, jak już afera wybuchła. Morawiecki miał interweniować w tej sprawie u samego prezesa PiS – mówi nam źródło z otoczenia szefa rządu. KNF odrzuca zarzuty, twierdząc, że działała zgodnie z przepisami prawa i to w dużej mierze ona ujawniła nieprawidłowości w spółce. Afera GetBacku, który dzisiaj nie spłaca obligacji i stoi na granicy bankructwa, uderzyła bezpośrednio w premiera. Były prezes windykatora Konrad K. twierdził bowiem, że starał się o finansowanie w PKO BP i Polskim Funduszu Rozwoju, na których czele stoją współpracownicy Morawieckiego Zbigniew Jagiełło i Paweł Borys. Ci zdementowali informacje o jakimkolwiek wsparciu dla GetBacku. Dodatkowo wyszło na jaw, że Konrad K. lobbował u ojca premiera, aby przekonał syna do wsparcia dla kierowanej przez niego firmy.

Spory na linii rząd–KNF–NBP, prowadziły do klinczów rozstrzyganych przez prezesa PiS. Za Chrzanowskim stał Glapiński. W końcu doszło do sytuacji, w której pojawiła się szansa na zmiany. We wrześniu do Sejmu trafiła ustawa o wzmocnieniu nadzoru i ochrony inwestorów na rynku finansowym. Słynna dziś z poprawki wprowadzonej na finiszu prac w Sejmie, umożliwiającej przejęcie banków z kłopotami, o czym pisaliśmy wczoraj. W ustawie znalazł się też art. 24, który mówił, że przewodniczący KNF może po zmianach nadal pełnić funkcję, o ile spełnia określone warunki. Tyle że KNF i NBP się wystraszyły, iż jeśli warunki zostaną zmienione, Chrzanowski może stracić funkcję.

Projekt trafił do Sejmu na początku września. Podczas prac komisji finansów zastrzeżenia zgłaszała reprezentująca NBP wiceprezes Anna Trzecińska. – Żeby zachować ciągłość i aby nie było wątpliwości, czy wymagana jest odrębna decyzja premiera co do kontynuacji, proponujemy, żeby zastąpić wyrazy „może nadal je zajmować” wyrazami „nadal je zajmuje” – mówiła, czemu sprzeciwił się obecny na komisji finansów wiceminister finansów Piotr Nowak.

Projekt miał być rozpatrzony w październiku, ale jak twierdzą nasi informatorzy, prace zwolniły na skutek interwencji szefa NBP u marszałka Sejmu. Chodziło o przystopowanie pomysłów na ewentualną wymianę szefa KNF. W międzyczasie pojawiły się pomysły z klubu PiS, by skład KNF został uzupełniony o przedstawicieli marszałków Sejmu i Senatu, co zakwestionowali sejmowi legislatorzy i poprawka ostatecznie nie przeszła. Prace ruszyły ponownie w listopadzie, gdy zdecydowano, że nie będzie wymiany szefa KNF i przepisy delikatnie zmieniono. – Nikt nie krył, że poprawka ma zapewnić, iż nie będzie personalnej zmiany w KNF – mówi poseł PO Jarosław Urbaniak.

Niezależnie od oficjalnych komunikatów konflikt między rozbudowującym wpływy wicepremierem i ministrem rozwoju, który ostatecznie został premierem, a szefem banku centralnego narastał od dawna. W DGP opisywaliśmy już jego kulisy. Glapiński jest w polityce obok Jarosława Kaczyńskiego od przeszło ćwierć wieku, a Lech Kaczyński powoływał go do Rady Polityki Pieniężnej. Przez lata był dla prezesa PiS najważniejszym doradcą gospodarczym. Tę pozycję zachwiało pojawienie się w PiS Mateusza Morawieckiego.

Oprócz kwestii ambicjonalnych konflikt na linii Morawiecki–Glapiński miał też bardziej wymierne odsłony. Jedną z nich była zmiana na stanowisku prezesa GPW. Tajemnicą poliszynela jest, że to duet Chrzanowski–Glapiński zablokował nominata premiera Rafała Antczaka, który ostatecznie trafił do zarządu PKO BP. To z KNF i NBP pojawiły się również krytyczne opinie wobec oczka w głowie szefa rządu, czyli pracowniczych planów kapitałowych. Punktem zapalnym był także plan włączenia nadzoru do banku centralnego. Od początku swojej kadencji naciskał na to Glapiński, ale nasi informatorzy twierdzą, że plany te udało się premierowi zablokować.