Powiedzmy, że zainwestowałeś, Czytelniku, w obligacje GetBacku kilkadziesiąt tysięcy złotych. Już wiesz, że była to jedna z twoich najgorszych decyzji, przynajmniej jeśli chodzi o pieniądze. Środki pochodziły, dajmy na to, ze sprzedaży mieszkania. Chciałeś je pomnożyć, żeby starczyło nie tylko na nowe M, ale też na jego remont i urządzenie. Twój bank uznał, że jesteś dobrym klientem.
Doradca twierdził, że nie spałby po nocach, gdyby zaproponował ci kolejną lokatę, kiedy ma prawdziwą petardę – obligacje korporacyjne i to jeszcze oprocentowane dwa razy wyżej niż lokata. Do tego jest opcja put, czyli wypłacasz pieniądze, kiedy chcesz. Gdy potrzeby wydatkowe staną się palące, kapitał odzyskasz przed czasem i jeszcze jakiś procent ci dopiszą. Dzisiaj GetBack jest bankrutem i nie realizuje swoich zobowiązań.
Co w tej sytuacji jest dla ciebie, Czytelniku, najważniejsze? Zarzuty karne dla kilku członków zarządu? Świadomość, że były prezes w odosobnieniu i z ograniczonym kontaktem ze światem ma czas przemyśleć swoje biznesowe posunięcia? A może krocie, jakie branża finansowa zarabiała na współpracy z windykatorem, więc nikt kury znoszącej złote jaja żadnym podejrzeniem zarzynać nie zamierzał. To wszystko wątki ważne, bo winnych – gwoli sprawiedliwości i ku przestrodze – ukarać trzeba. Dla ciebie jednak najważniejsze jest odzyskanie tych kilkudziesięciu tysięcy złotych. Nie jesteś sam, co jest marną pociechą. Jednak wasza grupa jest na tyle duża, że nie da się jej zignorować w przestrzeni publicznej, co nakłada szczególną odpowiedzialność nie tylko na tych, którzy będą wyjaśniali, jak to się stało, że gwiazda polskiej giełdy stała się nagle spółką, do współpracy z którą nikt nie chce się przyznać.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.