Od dziś Mariusz Swora, prezes Urzędu Regulacji Energetyki, zatwierdził nowe, wyższe ceny na 2009 rok dla gospodarstw domowych będących klientami 12 spośród 14 sprzedawców prądu. Wszyscy będą płacić niemal tyle samo. Nieznacznie drożej - klienci PGE Zamojska Korporacja Energetyczna, a najmniej odbiorcy obsługiwani przez wrocławską EnergięPro Gigawat. Różnica miedzy ich taryfami nie przekracza jednak 1 grosza. To nie zachęca do starań o zmianę sprzedawcy, nawet gdyby była taka możliwość, co też nie jest pewne.

Ceny zatwierdzone przez regulatora są cenami tylko dla klientów danego sprzedawcy przyłączonych do sieci lokalnego dystrybutora. W praktyce nawet gdyby ktoś chciał zmienić sprzedawcę, kierując się cenami zatwierdzonymi przez regulatora, to nie może tego zrobić, bo to ceny nie dla wszystkich odbiorców, ale dla grup przyłączonych do konkretnych dystrybutorów.

- Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby sprzedawcy ustalili oferty ogólnodostępne na poziomie cen przez nas zatwierdzonych - mówi Mariusz Swora, prezes URE.

Mało prawdopodobne, że tak się stanie. Zdaniem sprzedawców ceny zatwierdzone przez URE są bowiem niższe, niż wynika z realiów rynkowych i sprzedaż energii po tych cenach będzie oznaczała straty.

- Nie należy spodziewać się ofert ogólnopolskich dla gospodarstw domowych. Ceny zatwierdzone przez URE są cenami poniżej cen rynkowych. W takiej sytuacji oferowanie energii po tych cenach w całym kraju oznaczałoby, że ryzyko pogłębiania strat będzie jeszcze większe - mówi Piotr Rudziński, wiceprezes EnergiaPro Gigawat.

Mimo wszystko państwowe firmy zgodziły się przyjąć sugestie cenowe URE, bo inaczej musiałyby stosować jeszcze niższe ceny ubiegłoroczne i traciłyby jeszcze więcej.

- Nie tylko o to chodzi, bo gdyby spółki Skarbu Państwa oponowały zbyt długo, to zostałyby wezwane na dywanik przez właściciela i w końcu zgodziłyby się na sugestie URE - mówi przedstawiciel firmy doradczej pracującej dla energetyki.

Natomiast RWE Polska i Vattenfall Sales Poland na razie nie godzą się na ceny sugerowane przez regulatora. Nie można wykluczyć, że tak jak w 2008 roku wprowadzą nowe, wyższe ceny bez zgody regulatora, co oznaczałoby zapewne kolejne procesy sądowe z URE.

- Na razie nadal rozmawiamy z regulatorem. Natomiast skonstruowanie oferty konkurencyjnej cenowo wobec taryf zatwierdzonych przez regulatora nie jest możliwe, bo są to taryfy oparte na cenach nierynkowych. Na rynku zapanuje marazm - ocenia Grzegorz Lot, dyrektor ds. sprzedaży w Vattenfall Sales Poland.

SZERSZA PERSPEKTYWA - RYNEK

Ceny energii dla gospodarstw domowych zatwierdza Urząd Regulacji Energetyki (URE). Robi to na wniosek sprzedawcy energii. W rezultacie do zatwierdzenia ceny dochodzi, gdy regulator i sprzedawca dochodzą do porozumienia cenowego, a nowe ceny wchodzą w życie dwa tygodnie po opublikowaniu ich przez regulatora.