Dziesięciu najlepiej zarabiających menedżerów funduszy hedgingowych zwiększyło swoje majątki w 2018 roku o gigantyczne 7,7 mld dol.
Reklama

Inauguracyjny ranking zarobków Bloomberg Billionaires Index pokazuje prawdę na temat funduszy hedgingowych. Firmy takie jak Citadel Kena Griffina oraz należący do Raya Dalio Bridgewater Associates zamieniły się w maszynki do drukowania pieniędzy dla swoich właścicieli. Jest to możliwe, ponieważ zarządzają one ogromnymi aktywami, których wolumen rośnie bardzo szybko. Przekłada się to na miliony lub nawet miliardy dolarów rocznie zysku z samych tylko opłat za zarządzanie.

- Nadal chcemy, by ogromne fundusze generowały zwroty większe od przeciętnych instytucji tego typu. Dlatego jesteśmy skłonni zapłacić im 2, a nawet 20 proc. honorarium za zarządzanie – powiedział Tim Ng, CIO of Clearbrook Global Advisor. – Będziemy tolerowali niższe zwroty w niektórych latach, jak w 2018, ponieważ ogromne fundusze mają od lat lepsze wyniki niż ich konkurencja – dodał.

Zdecydowanie największymi funduszowymi wygranymi 2018 roku byli James Simons z Renaissance Technologies oraz wspomniany Dalio. Obaj zarobili odpowiednio 1,6 oraz 1,26 mld dol., a ich łączny majątek netto wynosi obecnie odpowiednio 16,55 oraz 16,2 mld dol.

Kolejni na liście najlepiej zarabiających w 2018 roku to Ken Griffin (870 mln dol.), John Overdeck i David Siegel (właściciele funduszu Two Sigma, którzy zarobili po 770 mln dol.), Michael Platt (Bluecrest, 680 mln dol.) oraz David Shaw (D.E. Shaw, 590 mln dol.). Majątki wszystkich wymienionych wahają się od 3,7 do 9,8 mld dol.

Bloomberg próbował skontaktować się z przedstawicielami wszystkich funduszy, ale nie otrzymał odpowiedzi.

Jak dobre są wymienione fundusze? Flagowa część Citadelu, czyli Wellington, wygenerował w 2018 roku zwrot na poziomie 9,1 proc., podczas gdy średni fundusz stracił 6,7 proc. (znacznie poniżej wyników dla indeksu S&P 500).

>>> Polecamy: Norweski fundusz-gigant zmaga się z problemem pierwszego świata [OPINIA]