Podczas urlopu nad polskim morzem wybraliśmy się do kina w Słupsku. Jakież było moje zdziwienie, gdy zaraz po wejściu do galerii handlowej, w świetnej lokalizacji, zobaczyłem stoisko Amber Gold. W środku stało dwoje „doradców”, a przed stoiskiem dwie osoby z bardzo smutnymi minami, pewno klienci, którzy bali się, że nie odzyskają pieniędzy.
Minęliśmy stoisko i poszliśmy na film w rodzaju zabili go i uciekł, bo na takie filmy chodzi się w wakacje. Dwie godziny i trzystu zabitych, później znowu przechodziliśmy koło stoiska Amber Gold. Coś mnie podkusiło, podszedłem i zapytałem się, czy przyjmują wpłaty. Twarz doradczyni, która była smutna jak wierzba z podwórka na Grochowie, gdzie się wychowałem, nagle stała się czerwona z wściekłości. Kobieta zacisnęła pięści na tipsach, rzuciła wzrokiem dwa pioruny i warknęła: „Czy sprawia panu przyjemność zadawanie takich irytujących pytań? Jakoś muszę zarobić na życie, co nie?”.
Jasne, że musi, prezes Amber Gold też musi jakoś zarobić. Ale moje pytanie było jak najbardziej zasadne, chciałem sprawdzić, czy Amber Gold wciąż przyjmuje wpłaty. Oczywiście w tej sytuacji tylko osoba chora psychicznie mogłaby podjąć taką decyzję, ale w sprawnie funkcjonującym kraju dalszych wpłat powinny już dawno zakazać odpowiednie służby. Po krótkiej wymianie zdań z nadętą jak balon meteorologiczny doradczynią w końcu uzyskałem odpowiedź, że wpłaty przyjmują w innym miejscu, a na tym stoisku tylko udzielają informacji o tym, jakie korzyści można odnieść, lokując pieniądze w Amber Gold.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.