Firmy miałyby czym finansować swoje inwestycje, jeśli zechcą je przeprowadzić. To z kolei wpłynie na spadający wzrost gospodarczy.
Polska gospodarka zwalnia, bo słabnący popyt w strefie euro uderza w polski eksport. Złoty eksporterom tym razem nie pomaga, bo od początku roku umocnił się prawie o 10 proc. Wczoraj za euro płacono niewiele ponad 4,03 zł, najmniej od roku. Przedsiębiorstwa, bojąc się kłopotów ze sprzedażą towaru, nie zwiększają produkcji i zatrudnienia, co z kolei uderza w konsumpcję. Co gorsza rząd zaciska inwestycyjny hamulec, walcząc z deficytem finansów publicznych i ograniczając dług publiczny – więc szanse, że wzrost gospodarczy będzie podtrzymywany przez pieniądz publiczny, też maleją.
Ekonomiści od początku roku mają nadzieję, że rolę motoru wzrostu gospodarczego przejmie sektor prywatny, który zacznie śmielej inwestować. Na razie jest z tym duży problem: w I kwartale inwestycje wzrosły o 6,7 proc. wobec 9,7 proc. pod koniec 2011 roku. Analitycy liczą na to, że w drugim kwartale 2012 r. przynajmniej da się utrzymać tempo na poziomie zbliżonym do 7 proc. Ale w trzecim nastąpi tu wyraźne spowolnienie. Ekonomiści Kredyt Banku spodziewają się np., że inwestycje wzrosną zaledwie o 3 proc.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.