Autopromocja

Wróblewski: Przeklęte sierpniowe ciśnienie

Czy to już recesja, czy musimy poczekać na jesienną kulminację?
Czy to już recesja, czy musimy poczekać na jesienną kulminację?DGP
8 sierpnia 2011

- Formalnie nawrotu recesji jeszcze nie ma, ale nastroje po decyzji S&P świadczą o tym, że coś wisi w powietrzu - pisze Tomasz Wróblewski, redaktor naczelny "DGP"

Sierpień to nie jest dobry miesiąc dla pieniędzy. Zanim kryzys tequila osiągnął swoje apogeum i pogrążył meksykańską gospodarkę, w sierpniu 1994 r. mieliśmy obniżenie ratingów i amok na giełdzie. W sierpniu 1997 r. tąpnęły Filipiny, a z nimi Argentyna. 14 sierpnia 1998 r. – Rosja. Preludium do krachu nieruchomościowego i korekta giełdowa poprzedzająca krach w Ameryce to sierpień 2008 r. I teraz znowu ten sierpień. Czy to wystarczy, żeby ogłosić powtórną recesję, czy musimy poczekać na jesienną kulminację?

Ekonomiści wolą twarde dane od intuicji i sezonowych anomalii. Żeby recesja oficjalnie była nazwana recesją, spadek PKB musi trwać co najmniej dwa kolejne kwartały. Ekonomiści formaliści uważają, że to jest jeszcze za mało. Spadkowi PKB powinny towarzyszyć stały wzrost bezrobocia i spadek inwestycji w prywatnym sektorze. A ja dodam, nie daj Boże, to wszystko razem zdarzy się w parny sierpniowy poranek, kiedy większość bankierów, polityków i parlamentarzystów popija swoje frappe na jachcie zakotwiczonym w zapomnianej lagunie.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png