W środę zarząd grupy KBC przez kilka godzin tłumaczył menedżerom Kredyt Banku i Warty, dlaczego zdecydował się sprzedać polskie spółki. Przez wiele miesięcy, kiedy na rynku pojawiały się informacje, według których Belgowie szukają chętnych na te aktywa, grupa natychmiast je dementowała.

– Chociaż rynek spekulował, że może dojść do sprzedaży Kredyt Banku, nie spodziewałem się, że decyzja zapadnie tak szybko – mówi prezes Kredyt Banku Maciej Bardan. Proces sprzedaży w jego ocenie potrawa od 8 do 12 miesięcy.

Bank dla Francuzów?

Akcje KB we wtorek zyskały na wartości 5,8 proc. i ostatecznie na zamknięciu płacono za nie 18,30 zł.

– Inwestorzy oczekują, że w momencie przejęcia zarobią na korzystnej wycenie banku – mówi Tomasz Bursa z Ipopemy Securities. Obecnie kapitalizacja rynkowa KB wynosi 4,97 mld zł, a to oznacza, że 80 proc. udziałów, które w portfelu ma KBC, wyceniane jest na ok. 4 mld zł.

Kredyt Bank nie jest tak smakowitym kąskiem, jakim był BZ WBK. Rentowność jego aktywów ma na koniec tego roku wynieść ok. 11 proc., przy średniej dla pozostałych banków giełdowych 15.5 proc. Zniechęcać do zakupu może również struktura finansowania KB, w dużej mierze uzależniona od środków ze spółki matki.

– Problemem dla potencjalnego nabywcy może być struktura finansowania banku – mówi Iza Rokicka z DI BRE. Wylicza, że obecnie zobowiązania KB wobec spółki matki wynoszą 9 mld zł, z czego 900 mln zł stanowią pożyczki podporządkowane, a resztę inne instrumenty, takie jak kredyty i depozyty na rynku międzybankowym.

Zdaniem ekspertów niewiele banków obecnych na polskim rynku będzie mogło pozwolić sobie na ten zakup. W grę będzie wchodził jedynie BNP Paribas, który ostatnio złożył swoją ofertę na BZ WBK. Znacznie więcej chętnych znajdzie się wśród grup finansowych, które chcą wejść na nasz rynek. Zainteresowana może być Intesa SanPaolo, zwłaszcza że niedawno sprzedała papiery warte 5 mld euro. Niewykluczone, że Garanti, Akbank, Isbank, czyli najwięksi gracze na tureckim rynku, zdecydują się zainwestować w Polsce.

Chętne do przejęcie KB mogą być też fundusze private equity, które szukają okazji do przejęcia. Wśród zainteresowanych wymienia się m.in. Apax, który również ubiegał się o zakup BZ WBK, Advent International oraz Bain Capital.

Najlepiej razem

Cieniem na sprzedaży aktywów Kredyt Banku i Warty może położyć się mocne powiązanie obu instytucji. Przez kilka ostatnich lat obie spółki ubezpieczeniowe – życiowa i majątkowa – były mocno podporządkowane bankowi. Ma to swoje przełożenie choćby na kształt portfela życiowego Warty, w którym dominującą rolę odgrywają ubezpieczenia sprzedawane klientom Kredyt Banku. Jak mówi Jarosław Parkot, prezes Warty, nawet 90 proc. portfela życiowego towarzystwa pochodzi ze współpracy z KB. Z tego powodu trudno sobie wyobrazić, by Belgowie zechcieli sprzedać samodzielnie Wartę. Gdyby zdecydowali się na taki krok, wartość życiowej Warty byłaby znikoma. Jednak takie rozwiązanie miałoby i dobrą stronę. Na majątkową Wartę znaleźliby się chętni z rynku ubezpieczeniowego. I to może nawet wśród firm działających już w Polsce. Zainteresowanie kupnem Warty wyrażała np. austriacka Vienna Insurance Group, właściciel towarzystw Compensa i Benefia.

W przypadku łączonej sprzedaży Kredyt Bankiem i Wartą mogą być zainteresowani tylko przedstawiciele rynku bankowego lub fundusze VC/PE. – Nie widzę w Polsce gracza ubezpieczeniowego, który zdecydowałby się na zakup Warty razem z Kredyt Bankiem – twierdzi Marcin Broda, analityk firmy OGMA.

PRAWO

Zmiana planów

Decyzja o sprzedaży Kredyt Banku i Warty w dużym stopniu wymogła na KBC Komisja Europejska. Grupa musiała ratować się przed bankructwem 7 mld euro wsparcia z kasy państwa. Takie działanie wymagało akceptacji KE, która w zamian za swoją zgodę narzuciła grupie wiele warunków. Jednym z nich była wyprzedaż części zagranicznych aktywów, m.in. udziałów w czeskim banku CSOB. Jednak po wstępnych analizach okazało się, że dużo bardziej będzie opłacała się sprzedaż aktywów w Polsce. Belgowie złożyli już do KE specjalny wniosek. Uzyskanie zgody ma potrwać kilka tygodni. Jednak jest prawie pewne, że KE nie zgłosi zastrzeżeń.