Drobni inwestorzy, którzy nie sprzedali akcji BGŻ w dniu debiutu, mogą wkrótce żałować tej decyzji. Cena, po jakiej obecnie są notowane, zbliżyła się już do poziomu z oferty publicznej. Wtedy wynosiła 60 zł za jedną akcję, tymczasem w środę na zamknięciu kurs papierów BGŻ wyniósł 60,20 zł. Analitycy uważają, że może być jeszcze taniej.

– Wydaje się, że cena z oferty publicznej nie będzie stanowiła poważnej bariery dla rynku i notowania banku zapewne spadną poniżej tego poziomu – mówi Alfred Adamiec z DM Alfa. Jego zdaniem na giełdową wycenę BGŻ obecnie mają wpływ głównie nastroje na rynkach. A te nie są najlepsze.

– Ostatnie dane wskazują, że tempo wzrostu gospodarczego powoli słabnie. To wpłynie na niechęć do ryzykownych aktywów, za które można uznać akcje polskich spółek – mówi Krzysztof Stępień z Opera TFI.

Wprawdzie banki radzą sobie lepiej niż cały rynek, ale i tak ich postrzeganie jest gorsze niż kilka miesięcy temu. Najpierw rozczarowały wyniki finansowe za pierwszy kwartał, potem zaczęły się pojawiać informacje o kolejnych regulacjach, jakie mogą zostać nałożone na banki. Chodzi o zapowiedź wprowadzenia podatku bankowego przez rząd i kolejne propozycje nadzoru finansowego. O tym jak czuły na działania Komisji Nadzoru Finansowego jest rynek, świadczy seria spadków po ogłoszeniu, że banki będą musiały uznać kredyty w walutach obcych za bardziej ryzykowne niż dotychczas (dla banków oznacza to większe koszty). W środę na zamknięciu BRE Bank, Kredyt Bank i Millennium, czyli te spółki, które za dostosowanie się do nowych zasad zapłacą najwięcej, straciły od 0,96 proc. do 1,62 proc. A jeśli dołują inne banki, także notowania BGŻ się pogarszają.

Jednak w przypadku BGŻ spadek cen może doprowadzić do uruchomienia zabezpieczeń. Chodzi o tzw. działania stabilizujące. PKO BP i Banco Espirito Santo Investment przed debiutem banku zobowiązały się, że jeśli w ciągu 30 dni od debiutu jego notowania spadną poniżej określonego poziomu, zaczną skupować akcje, aby nie dopuścić do dalszej zniżki. W ramach obrony kursu mogą skupić papiery stanowiące do 10 proc. oferty.

Nie wiadomo jednak, jakiej ceny będą bronić obie te instytucje. Zdaniem analityków na pewno nie jest to więcej niż 60 zł. No i nikt nie ma pewności, czy te ruchy pomogą BGŻ.

– Działania stabilizacyjne mogą ograniczyć spadki, ale nie sądzę, żeby były w stanie je zatrzymać – ocenia Adamiec.

Zwłaszcza że inwestorzy mogą się obawiać także o los głównego udziałowca BGŻ – holenderskiego Rabobanku. Wprawdzie do tej pory nie było informacji, by miał on kłopoty, ale zamieszanie wokół długu Grecji i to, że system bankowy w Unii Europejskiej przechodzi przez kolejną fazę stress testów, zwiększają nieufność inwestorów do instytucji finansowych.