Wysoka cena ropy naftowej powoduje, że zyski linii lotniczych w tym roku drastycznie spadną. To oznacza, że na tanie bilety i atrakcyjne promocje nie ma co liczyć.

Międzynarodowe Stowarzyszenie Przewoźników Lotniczych (IATA) – organizacja skupiająca 238 linii lotniczych – wczoraj, po raz drugi w tym roku, zrewidowało prognozy finansowe branży. I po raz drugi była to korekta w dół. Zyski przewoźników wyniosą w tym roku 4 mld dolarów, przy przychodach wynoszących 598 mld. Jeszcze w marcu IATA przewidywała zysk w wysokości 8,4 mld, a w grudniu zeszłego roku nawet 9,1 mld. W zeszłym roku branża lotnicza osiągnęła 18 mld zysku, co biorąc pod uwagę, że największe gospodarki dopiero wychodziły z recesji, uznano za bardzo dobry wynik.

– Po udanym zeszłym roku ten zaczął się fatalnie – niepokojami na Bliskim Wschodzie i kryzysem naftowym – powiedział dyrektor generalny IATA Giovanni Bisignani. Marcowa prognoza zakładała średnią roczną cenę baryłki ropy na poziomie 96 dolarów, podczas gdy obecnie przekracza ona 110 dolarów. Według wyliczeń organizacji wzrost ceny baryłki o dolara zwiększa koszty przewoźników o 1,6 mld dolarów. – W zeszłym roku rachunek za paliwo wyniósł 136 mld dolarów, a w tym, przy średniej cenie 110 dolarów, sięgnie on 176 mld, czyli 30 mld więcej i jest to jeden z głównych problemów – przyznaje Bisignani.

W ciągu ostatniego roku baryłka ropy podrożała o 61 proc. W 2011 r. koszty paliwa będą stanowić 30 proc. wszystkich wydatków branży lotniczej, podczas gdy jeszcze 10 lat temu było to zaledwie 13 proc.

Japonia pogrążyła świat

Dodatkowo prognozę zysków obniżyły trzęsienie ziemi i tsunami w Japonii. Spowodowały one spadek krajowych przewozów pasażerskich o 31 proc., a międzynarodowych – o 20 proc. Ta druga liczba przekłada się na 1-procentowy spadek międzynarodowych przewozów w skali całego świata.

To jednak Azja – Pacyfik pozostaje regionem napędzającym sektor lotniczy. Tamtejsze linie zarobią w tym roku 2,1 mld dolarów, prognozuje IATA. To wprawdzie znacznie mniej niż zeszłoroczne 10 mld oraz mniej niż marcowa prognoza wynosząca 3,7 mld, ale i tak jest to lepszy wynik, niż osiągną wszystkie pozostałe regiony. Prognozy dla przewoźników z Ameryki Północnej IATA zredukowała o 63 proc. – do 1,2 mld dolarów zysku, bliskowschodnich – o 86 proc. do 100 mln dolarów, latynoamerykańskich – z 300 do 100 mln. Europejskie linie zarobią 500 mld, zaś afrykańskie przyniosą stratę 100 mln.

Kolejne obostrzenia

W przyszłym roku zyski linii lotniczych mogą być jeszcze mniejsze, a europejskim grożą wręcz straty. Od przyszłego roku wszystkie samoloty startujące lub lądujące w Unii Europejskiej będą musiały płacić za emisję dwutlenku węgla. W pierwszym roku maksymalna ilość tego gazu będzie mogła wynosić 97 proc. średniej dla danej linii z lat 2004 – 2006. Według wyliczeń europejskich przewoźników zwiększy to ich koszty o prawie 1,5 mld dolarów, co przy tegorocznym poziomie zysków oznaczać będzie poważną stratę. Na dodatek obawiają się one wojny handlowej z Chinami, USA i Rosją, które w ramach odwetu mogą nałożyć jakieś dodatkowe opłaty na linie z UE.

Koszty walki z dwutlenkiem węgla poniosą pasażerowie – jak się szacuje, po wprowadzeniu opłat za emisję ceny biletów wzrosną od 4,60 euro w przypadku lotu powrotnego na trasie wewnątrz Unii do 39,60 euro za lot transkontynentalny.

2009 rok firmy zakończyły ze stratą 11 mld dolarów

Najgorszym rokiem pod względem finansowym dla linii lotniczych był 2009. Złożyły się na to przede wszystkim: światowy kryzys gospodarczy, który wtedy miał swój kulminacyjny moment, oraz epidemia świńskiej grypy, przez którą wprowadzono zaostrzone kontrole na lotniskach. W 2009 r. liczba pasażerów spadła o 3,5 proc., zaś przewiezionych towarów – o 10,1. W efekcie linie lotnicze zakończyły go z łączną stratą w wysokości 11 miliardów dolarów. To więcej niż straty w wyniku spadku ruchu lotniczego o zamachach z 11 września 2001 r. i z powodu epidemii SARS w 2003.

bjn