Rosną w oczach trzy główne pozycje naszych domowych budżetów. Drożeje żywność, na której zakup według GUS przeznaczamy 25 proc. posiadanych pieniędzy. Coraz wyższe rachunki za energię, wodę, gaz czy śmieci powodują, że prawie co piątą złotówkę pochłania utrzymanie mieszkania. Wydatki na transport wysforowały się na trzecią pozycję – to już trzeci wydatek domowych budżetów, stanowi ponad 9 proc. nich i stale rośnie. Przed drożyzną bronimy się, tak jak umiemy, czyli zaciskając pasa.
Od kilku lat rośnie popularność tanich sklepów, tak zwanych dyskontów. Biedronka, wbrew temu, co twierdzi Jarosław Kaczyński, nie stała się sklepem dla ubogich, ale dla większości Polaków. Sprzedaje więcej niż wszystkie sieci niemieckie (m.in. Real, Metro, Saturn, Media Markt) razem wzięte. Wielkie hipermarkety okazują się już dla nas za drogie, patent Biedronki na handlowanie podchwycili inni. To sklepy małe, nader skromnie wyposażone, z niewielkim wyborem towarów. Za to są to artykuły tanie.
Handel, od którego klienci oczekują przede wszystkim tego, że ma być tanio, dociska swoich dostawców. Wieprzowina, jeśli nie powstaje na wielkich farmach, kryterium ceny nie spełni, będzie dla konsumentów za droga. Świnia przemysłowa ma żyć krótko, jeść jak najmniej i mało się ruszać, żeby nie tracić energii. To samo dotyczy drobiu. Mięso z hodowli przemysłowej smakuje inaczej, ale próby wprowadzenia na rynek na przykład żyjących dłużej kurczaków spaliły na panewce. Popyt na nie jest nader skromny.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.