Dwie dekady temu samochody dostawcze musiały spełniać tylko jedno kryterium: mieścić jak najwięcej towaru. Dzisiaj oczekuje się od nich komfortu, bezpieczeństwa i dobrych osiągów.
Analitycy zaobserwowali już dawno, że rynek samochodów dostawczych jest doskonałym barometrem nastrojów w przedsiębiorstwach. Na kilka miesięcy przed tym, jak w 2008 roku do Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii zawitał kryzys, sprzedaż aut użytkowych w tych krajach zaczęła spadać w tempie nawet 20 – 30 proc. miesięcznie. Gdy tylko wskaźniki gospodarcze i optymizm samych firm się poprawiły, sprzedaż pojazdów także poszybowała w górę.
W ubiegłym roku w całej Europie sprzedało się prawie 1,5 mln aut dostawczych o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony (samochód z towarem, paliwem i kierowcą nie może ważyć więcej niż 3500 kilogramów). To wynik o 12 proc. lepszy niż w roku 2009.