Według poufnych amerykańskich depesz dyplomatycznych, opublikowanych przez portal WikiLeaks i widzianych przez „Financial Times”, to tylko wierzchołek góry lodowej. W dwa tygodnie po szczycie wysoki rangą polityk Unii powiedział amerykańskiemu ambasadorowi w Moskwie, że wszystko wskazuje na ostry konflikt osobowości pomiędzy Putinem i Barroso.

Rosyjski premier „postrzega unijnych komisarzy jako konia trojańskiego nowych państw członkowskich UE”, głosi depesza powołująca się na wspomnianego unijnego polityka. „Wojna gazowa z Ukrainą posłużyła tylko do podsycenia osobistej niechęci, jaką Putin odczuwa w stosunku do szefa komisji”.

Czwartkowe spotkanie w Brukseli jest ich pierwszym od czasu niefortunnego szczytu. Politycy z obu stron mówią, że panowie szanują się nawzajem – ale amerykańskie depesze dyplomatyczne mówią co innego.

Niektóre z nich już upubliczniono, w tym tę z decydującego momentu wojny w Gruzji w 2008 r. Francuski dyplomata opisuje w niej, że doradcy Putina traktowali Barroso oschle i protekcjonalnie, widząc w nim międzynarodowego urzędnika cywilnego, niegodnego, by przebywać w obecności cara.

Według wcześniej ujawnionych depesz napięcie między oboma politykami datuje się sprzed wojny, a jej źródłem są wysiłki Barroso, by uniezależnić UE od rosyjskiego gazu – choć niektórzy starzy członkowie UE, w szczególności Niemcy, aktywnie zabiegali o względy Kremla.

Już w 2006 r., według depeszy z amerykańskiej ambasady w Wilnie, Barroso wziął stronę Litwy w sporze z Putinem, spowodowanym zakłóceniami dostaw ropy do litewskiej rafinerii, podnosząc tę kwestię podczas prywatnej kolacji w czasie szczytu. „Barroso był najmocniejszym głosem w sprawie polityki energetycznej podczas kolacji z Putinem”, głosi jedna z depesz powołująca się na wysokiego rangą litewskiego polityka. „Litwini błędnie potraktowali list poparcia od Barroso jako próbę rozwiązania kwestii energetycznej po cichu, więc byli zaskoczeni zdecydowaną wypowiedzią Barroso”.

Ostre słowa padały w obu kierunkach. Według depeszy z 2008 r. z ambasady w Brukseli Barroso zasugerował Putinowi, iż unijne ustawodawstwo antymonopolowe może zostać użyte do osłabienia pozycji Gazpromu w Europie, ale spotkał się ze stanowczą odprawą.

Po wojnie w Gruzji i ukraińskim kryzysie gazowym w 2009 r. napięcia jeszcze się pogłębiły. W niespełna trzy tygodnie po tym, jak gaz znów zaczął płynąć ukraińskimi rurociągami, amerykańscy dyplomaci w Brukseli donosili, że Barroso groził Putinowi, iż będzie rekomendował europejskim firmom zaprzestanie kupowania rosyjskiego gazu. Dyplomaci uznali to za pustą groźbę, ale zauważyli zmianę tonu u Barroso.

„Spotkania podczas kryzysu gazowego między Barroso a Putinem miały podtekst osobisty”, pisali miesiąc później w depeszy z Brukseli amerykańscy dyplomaci, dodając, że rosyjski przywódca uważa, że Barroso w niesprawiedliwy sposób przypisuje całą winę za kryzys Rosji.

Władimir Czyżow, ambasador Rosji przy UE, mówił w tym tygodniu, że relacje Putina i Barroso są dobre, choć przyznał, że szczyt z pewnością nie będzie towarzystwem wzajemnej adoracji. Rzecznik Barroso powiedział, że obie strony łączy silne partnerstwo, czego dowodem są liczne spotkania.

Rosja proponuje UE 40-letni pakt gazowy

To nie będą przyjemne rozmowy – przewidywał przed przyjazdem do Brukseli premiera Władimira Putina stały przedstawiciel Rosji przy UE Władimir Czyżow. Głównie ze względu na rozbieżności interesów w sprawie energetyki.

Moskwa jest rozdrażniona wprowadzaniem unijnego trzeciego pakietu energetycznego, przewidującego rozdział właścicielski produkcji i przesyłu gazu. Republiki nadbałtyckie już wykorzystują regulacje pakietu, by znacjonalizować udziały Gazpromu we własnych sieciach przesyłowych. Putin sugerował wczoraj, że doprowadzi to do podwyższenia cen surowca, mówiąc, że pakiet zmierza w stronę konfiskaty mienia. – Trzeci pakiet nie dyskryminuje Rosjan. Przewiduje te same zasady co dla firm europejskich – odpowiadał mu szef Komisji Jose Manuel Barroso.

Rosji nie podoba się też dążenie UE do rozwoju międzypaństwowej infrastruktury gazowej, w tym interkonektorów czy portów LNG (m.in. w Świnoujściu), które uniezależniłyby głównie państwa Europy Środkowej od szantażu gazowego. Wiceszef Dumy, a zarazem prezes Rosyjskiego Towarzystwa Gazowego Walerij Jaziew mówił niedawno, że w takiej sytuacji budowa drugiej nitki Gazociągu Północnego stanie się nieopłacalna. Aby zabezpieczyć swoje interesy gazowe w Europie, Putin przywiózł do Brukseli propozycję podpisania kalendarza dostaw rosyjskiego gazu do UE aż do 2050 r. Zdaniem ekspertów przyjęcie takiej propozycji jest jednak nierealne, gdyż zbyt mocno ograniczyłoby swobodę działania UE w zakresie zabezpieczenia dostaw gazu.