Roszada na stanowisku prezesa oznaczałaby dla banku spore zmiany. Zbigniew Jagiełło realizuje właśnie przygotowaną przez siebie i swój zespół strategię. Analitycy twierdzą, że dzięki jego polityce PKO BP w ciągu ostatnich dwóch lat mocno wyprzedził konkurencję. – W czasie kiedy inne banki zakręciły kurek z kredytami, PKO BP udzielał pożyczek firmom i klientom detalicznym – mówi Tomasz Bursa z Ipopema Securities. Poprzeczka została podniesiona wysoko. Zakładany na 2012 r. zysk 4 mld zł ma zostać osiągnięty już w 2011 r., a w 2012 r. może się zbliżyć do 5 mld zł.

Nowy prezes potrzebowałby czasu na wymianę kadry i przygotowanie nowej strategii, a to mogłoby się odbić na wynikach.

Jeśli potwierdzą się nieoficjalne informacje, Jagiełło będzie musiał zmierzyć się z mocnym przeciwnikiem, czyli byłym prezesem BRE Banku Sławomirem Lachowskim. Od marca 2008 r., kiedy przestał kierować trzecim co do wielkości bankiem w Polsce, nie udało mu się znaleźć ciekawgo stanowiska.

Wśród potencjalnych zainteresowanych wymieniano również innego byłego prezesa BRE Banku Mariusza Grendowicza i wiceprezesa BNP Paribas Fortis Jacka Obłękowskiego. Obydwaj zaprzeczają, że zastanawiają się nad złożeniem ofert. Na rynku jest jeszcze kliku menedżerów, którzy mogliby mieć ochotę zmierzyć się ze Zbigniewem Jagiełłą. Wśród nich są Michał Handzlik – do końca 2009 r. prezes Getin Banku – czy Piotr Kamiński, który do niedawna kierował Bankiem Pocztowym. Niewykluczone, że w grze może znaleźć się któryś z obecnych pracowników PKO BP. W poprzednim konkursie wśród potencjalnych kandydatów wymieniano Krzysztofa Dreslera i Wojciecha Papieraka. Dzisiaj obydwaj są w zarządzie banku i wiedzą, jaką ścieżkę rozwoju PKO BP przedstawić, żeby przekonać do siebie radę nadzorczą.

Wybór prezesa PKO BP nastąpi na początku marca.