Mniejszościowi akcjonariusze nie przyjęli tego za dobrą monetę. Akcje spółki spadły o ponad 14 proc. i na koniec dnia płacono za nie 1,8 zł.

Jeszcze w czwartek pod koniec sesji inwestorzy o walory tej firmy niemal się zabijali. Po optymistycznych doniesieniach z innych pól na Ukrainie kurs spółki poszybował o ponad 20 proc. Zainteresowanie było tak wielkie, że zawieszono nawet na kilkanaście minut notowania spółki na warszawskim parkiecie. Od piątkowego popołudnia kurs spółki systematycznie jednak malał, aż gwałtownie zaczął pikować od wczoraj rano po fatalnych wieściach z odwiertu w Brunei.

Jednak zarząd KOV uspokaja i podkreśla, że „te rozczarowujące wyniki” odnoszą się tylko do jednej z dwóch stref objętych programem testowania w odwiercie Lempuyang-1. Pełna ocena odwiertu będzie możliwa dopiero po zakończeniu całego programu.