Autopromocja

Stanisław Koczot: Czy warto zachwalać własną spółkę?

Stanisław Koczot, zastępca kierownika działu rynki i finanse
Stanisław Koczot, zastępca kierownika działu rynki i finanseDGP
4 lutego 2011

Szefowie mogą windować akcje firmy za pomocą dobrych informacji o niej. Nie zawsze to się opłaca.

Uwaga optymiści, za pozytywny stosunek do świata może spotkać was kara. Ile? 100 tys. zł. Tyle musiał wyłożyć Adam Wilczęga w 2009 r., były prezes Biotonu. Komisja Nadzoru Finansowego uznała, że prezes zanadto chwalił swoją spółkę. Że pochodzące od Wilczęgi informacje na jej temat były zbyt entuzjastyczne. Jak KNF mierzyła poziom optymizmu prezesa? Za pomocą notowań Biotonu: kiedy prezes mówił o doskonałej sytuacji firmy, jej akcje rosły, kiedy milczał – akcje stały w miejscu. Komisji Nadzoru Finansowego nie spodobało się to, że sporo opowieści Wilczęgi jest niezgodnych z rzeczywistością. Niezadowolenie KNF przełożyło się z kolei na spadek notowań Biotonu.

Historie podobne do tej nie zdarzają się zbyt często. Nadmierna rozmowność prezesów nie jest na GPW normą. A jeżeli już do takich występów dochodzi, trzeba pamiętać, że w wielu przypadkach giełda to teatr pozorów, w którym sporo jest zaskakujących zwrotów akcji. Tak jak z hitem tego tygodnia, naftową spółką Petrolinvest. Gwiazda sprzed trzech lat, kiedy sprzedawała akcje po ponad 400 zł, a potem wpadła w tak potężne tarapaty, że jej notowania zjechały poniżej 5 zł, zabłysła dzięki informacjom prasowym swojego prezesa Bertranda Le Guerna. Jego przekaz był mniej więcej taki: jesteśmy o krok od dowiercenia się do wielkich złóż ropy.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png