Od marca do czerwca 2010 roku sprzedaż elektroniki spadła o 16,9 proc. – Polacy wciąż oszczędzają i ratunku nie przyniesie także spodziewane ożywienie w II półroczu – tłumaczy Michał Kanownik ze Związku Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego.

Ratują się promocjami

Skarżą się też producenci, którzy na początku roku mieli jeszcze nadzieję, że odbicie zagwarantuje wprowadzenie na rynek nowinek technicznych, takich jak telewizory 3D czy cyfrowe lustrzanki.

Sklepy próbują ratować się, organizując promocje. Prym na rynku wiedzie Media Markt i Saturn, które podwoiły liczbę akcji w porównaniu z zeszłym rokiem. Nie ma w zasadzie miesiąca, by w jednej z tych sieci nie była organizowana duża promocja typu zakupy bez VAT czy raty 0 proc.

Podobnie jest w Euro RTV/AGD, gdzie ceny, jak czytamy w ulotce promocyjnej, już kolejny miesiąc z rzędu lecą na łeb. Wszystkie towary są przecenione o co najmniej 10 proc. Telewizory są oferowane nawet z 15-proc. upustem, a aparaty fotograficzne czy telefony komórkowe z prawie 20-proc. rabatem. Aparat cyfrowy Canon o rozdzielczości 10 mln pikseli można dzięki temu kupić już nie za 399 zł, ale za 299 zł. Telewizor LED marki Sharp o przekątnej 37 cali kosztuje już 2999 zł, o 500 zł taniej.

Padnie kilkaset sklepów

Promocje ratują sprzedaż przed zupełnym załamaniem. – Byłoby znacznie gorzej, gdyby nie te akcje sieci handlowych – zauważa Cezary Urynowicz z firmy Sharp. Niestety przynoszą one korzyści producentom oraz klientom, ale odbijają się na kondycji sklepów. Są realizowane najczęściej kosztem ich marży. Specjaliści oceniają, że wkrótce zbankrutuje nawet kilkaset placówek. Dziś jest ich ponad 8000.

Według raportu ryzyka branżowego Dun & Bradstreet Poland zauważalne jest nieznaczne pogorszenie się kondycji finansowej sklepów z AGD i elektroniką kwartał do kwartału. – Na koniec marca 45 proc. z nich było w słabej i bardzo złej kondycji finansowej, a na koniec czerwca już 49 proc. – mówi Tomasz Starzyk z Dun & Bradstreet. Potwierdzeniem fatalnej sytuacji są dane płynące z programu monitorowania przeterminowanych płatności. – Tylko w lipcu odnotowaliśmy zadłużenie na ponad 30,5 mln zł przedsiębiorstw działających w branży elektronicznej, to o 11,7 mln więcej niż rok wcześniej – mówi Tomasz Starzyk.