O co najmniej jedną trzecią w ciągu ostatnich pięciu lat wzrosła liczba raportów, jakie przedsiębiorstwa pobierają o swoich kontrahentach i klientach.
Reklama
Krajowy Rejestr Długów ocenia, że w tym roku dostanie w sumie ok. 36 mln zapytań z prośbą o informacje o przedsiębiorcach i konsumentach. Do końca III kwartału biuro wydało 26,3 mln takich raportów i jeśli przewidywania co do wyniku w całym roku się sprawdzą, to padnie rekord. Dla porównania, pięć lat temu KRD wydał 27,3 mln raportów i od tamtego czasu ich liczba wzrosła o 30 proc.
DGP
Podobne trendy widać w danych innych biur informacji kredytowej. BIG InfoMonitor spodziewa się, że liczba zapytań wyniesie w tym roku 24,5 mln. To o ok. 47 proc. więcej niż w 2015 r. Swoje oczekiwania InfoMonitor opiera na dotychczasowych wynikach sprzedaży, do końca listopada przedsiębiorcy pobrali ponad 22 mln rekordów o kontrahentach i konsumentach.

Reklama
Dlaczego w obrocie gospodarczym prześwietla się podmioty na masową skalę, choć przez ostatnie pięć lat koniunktura była dobra? Szczególnie w przypadku dochodów gospodarstw domowych nastąpił wyraźny postęp, a mimo to – jak mówi Adam Łącki, prezes Krajowego Rejestru Długów – rosnąca liczba raportów to głównie zasługa instytucji finansowych i telekomów, sprawdzających na masową skalę przede wszystkim konsumentów. Przedstawiciele biur informacji gospodarczej mówią, że firmy przekonały się, że pozyskanie informacji o kontrahencie czy kliencie może działać prewencyjnie, zwłaszcza przed zawarciem dużego kontraktu, a narzędzie jest coraz bardziej efektywne, bo bazy BIG stopniowo się powiększają.
– Przed rokiem w bazie było niecałe 232 tys. firm dłużników z zaległościami na kwotę, 5,4 mld zł, obecnie jest ich ponad 248 tys. z kwotą nieopłaconych zobowiązań dochodzącą do 6,9 mld zł. A trzeba przyznać, że wpisywanie dłużników jest trudniejsze niż sprawdzanie partnerów – mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitora.
W przypadku nierzetelnych konsumentów prewencja jest szczególnie istotna, bo ich nie obejmie tzw. ustawa antyzatorowa. Od 1 stycznia wchodzi w życie prawo, które ma udrożnić przesyłanie płatności między firmami. Ale nie w relacjach firma – konsument. Tymczasem zatory to zmora biznesu. Według raportu „Portfel należności polskich przedsiębiorstw”, przygotowywanego cyklicznie przez KRD, prawie 34 proc. firm spodziewa się narastania zatorów w przyszłości.
Przedstawiciele branży wierzytelności z dużą ostrożnością wypowiadają się o skuteczności nowego prawa. – Ustawa antyzatorowa nakłada obligatoryjne terminy zapłaty tylko w dwóch przypadkach – gdy odbiorcą towaru lub usługi jest podmiot publiczny albo duży przedsiębiorca. W tym drugim przypadku sprzedawcą musi być MŚP. W pozostałych przypadkach mamy „60 dni z możliwością przedłużenia”, więc zostaje furtka – zwraca uwagę prezes Łącki.
– Wiele zależy od zastosowania nowych przepisów w praktyce. Szczególnie przez organy państwa, czyli UOKiK, który dostał tu istotną rolę do odegrania. Pytanie, jak bardzo się zaangażuje i ile zrealizuje kontroli – dodaje prezes Grzelczak. Jak mówi, interesujące jest też, jak zadziała obowiązek podawania raz do roku do publicznej wiadomości informacji o praktykach płatniczych firm z obrotami powyżej 50 mln euro. – Sankcja ta rodzi ryzyko wizerunkowe. Pytanie, co zrobi z tym rynek, inni kontrahenci i klienci – zastanawia się prezes BIG InfoMonitora.
Zatory to jedna z przyczyn niskiego poziomu zaufania między przedsiębiorcami. Zwraca na to uwagę Adam Łącki, prezes Krajowego Rejestru Długów. Z danych KRD wynika, że większość raportów o firmach kupują inni przedsiębiorcy, a banki, ubezpieczyciele i firmy leasingowe odpowiadają za jedynie 30 proc. z nich.
– Polacy, w tym także przedsiębiorcy, są wyjątkowo nieufni, co potwierdza badanie „Kapitał społeczny i zaufanie w biznesie”, przeprowadzone przez KRD i Rzetelną Firmę. Około 73,5 proc. respondentów twierdziło, że prowadząc działalność gospodarczą, musi ciągle uważać, aby nie zostać oszukanym – mówi prezes Łącki. Według niego przekonanie, że kontrahent wykorzysta każdą okazję, żeby oszukać, jest w polskim biznesie powszechne. I to kolejny powód wzrostu zainteresowania informacją gospodarczą. Z tych samych badań wynika, że 53,2 proc. utrzymywało, że „trzeba nieustannie gromadzić dowody swojej uczciwości – w przeciwnym razie partner będzie chciał udowodnić nasze zaniedbania”. Z kolei 52,5 proc. było przekonanych, że inni przedsiębiorcy wykorzystają luki prawne w umowach, aby uzyskać dodatkowe korzyści z kontraktu kosztem drugiej strony.