statystyki

Clapham: Pokażcie czerwoną kartkę TTIP

autor: Tim Clapham23.09.2016, 07:33; Aktualizacja: 23.09.2016, 08:36
TTIP umowa handlowa

PiS mógłby pomyśleć o tym, jak trudno byłoby zrepolonizować banki w warunkach dominacji amerykańskiego kapitału. Wystawienie Polski na uderzenie potęgi amerykańskich korporacji w niczym nie pomoże również polskiemu przemysłowiźródło: ShutterStock

W wielkiej „Iliadzie” jest niewielki fragment opowiadający o tym, jak król Agamemnon zachęca Greków do kontynuowania wojny z Troją, mówiąc, że rezygnacja z walki oznaczałaby zniesławienie pamięci poległych. Czytelnicy znający klasykę z całą pewnością pamiętają, jak wiele ta 10-letnia wojna Grecję i jej sojuszników kosztowała.

Przypomniałem sobie właśnie ten fragment dzieła Homera, gdy czytałem słowa Baracka Obamy o „czasie i wysiłkach”, które poświęcono na prace nad Transatlantyckim Partnerstwem w dziedzinie Handlu i Inwestycji – TTIP. Szanuję prezydenta USA i żałuję, że zaangażował się w forsowanie tej bardzo kontrowersyjnej umowy handlowej. Umowy, której sprzeciwia się tak wielu mieszkańców Ameryki i Unii Europejskiej.

Kontynuowanie negocjacji w sprawie TTIP – pomimo protestów europejskiego społeczeństwa oraz wielu tutejszych polityków – jest znakomitym przykładem efektu utopionych kosztów (skoro tak wiele zainwestowano w projekt, to nie chce się go anulować, choć przynosi coraz większe straty). Warto przypomnieć, że zignorowaną przez Komisję Europejską petycję przeciwko umowie podpisało ponad 3 mln Europejczyków, do których dołączyli liczni poważni politycy, m.in. z Francji, Niemiec, Belgii i Austrii. Tylko Finowie i Brytyjczycy są nadal za TTIP, ale ci ostatni po Brexicie już się nie liczą, gdy chodzi o politykę europejską. Zresztą moi rodacy z ochotą sprzedaliby królową Chińczykom, gdyby tylko ci zaproponowali dobrą cenę (kocham ojczyznę, lecz jestem świadom skłonności kolejnych rządów do stawiania interesów sektora finansowego ponad dobro wspólne).

W TTIP nie chodzi o wolny handel, o obniżenie lub eliminację opłat celnych i otwarcie rynków – dla dobra konsumentów, lecz o ochronę kapitału za pomocą niesławnej klauzuli w sprawie rozstrzygania przed trybunałami arbitrażowymi sporów państwo – inwestor (ISDS) i mechanizmu regulacyjnego, który pozwoli międzynarodowym korporacjom bezczelnie ignorować interes publiczny tam, gdzie chodzi o standardy i regulacje dotyczące przemysłu. (Uważam, że to wygląda jak przekazanie zarządzania więzieniem w ręce osadzonych). Z zainteresowaniem przeczytałem niedawno w „Guardianie” o tym, że Chevron, jedna z najbardziej agresywnie działających amerykańskich korporacji, zażarcie sprzeciwiająca się wszelkim inicjatywom związanym z ochroną klimatu, jest jedną z tych firm, które najaktywniej domagają się wprowadzenia mechanizmu ISDS. Chevron wprost tłumaczy to koniecznością powstrzymania państw przed zakazywaniem frackingu, szczelinowania, podczas wydobywania gazu z łupków.


Pozostało 64% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane