Rząd PiS po raz kolejny zapisał podatek od kopalin w projekcie budżetu na 2017 r. Oczekuje od koncernu miliarda złotych. To potężna i coraz trudniejsza do udźwignięcia kwota dla przeżywającego trudne chwile miedziowego giganta.
Reklama
Podatek miedziowy to dla KGHM największe z obciążeń – w ubiegłym roku koncern zapłacił 800 mln zł CIT i 1,44 mld zł daniny od kopalin. W sumie od początku obowiązywania tego podatku KGHM zasilił nim budżet kwotą przekraczającą 7 mld zł.
Utrzymanie podatku to kolejna zła wiadomość dla KGHM. Koncern wciąż ma kłopoty ze swoją sztandarową inwestycją w Chile – Sierra Gorda. W całym I półroczu strata netto zagranicznego ramienia KGHM sięgnęła 533 mln zł (rok wcześniej było 295 mln zł pod kreską). Do tego wciąż niepewna sytuacja panuje na rynku surowców. Koncern zaznacza w raporcie półrocznym, że ceny srebra i molibdenu wzrosły o 40–50 proc. w porównaniu z końcem ub.r. W przypadku miedzi sytuacja jest jednak bardziej niepewna – mimo wzrostu kursu w ostatnich tygodniach wciąż nie przekracza on 5 tys. dol. za tonę. Wprawdzie zarząd KGHM spodziewa się odbicia cen powyżej tej granicy w przyszłym roku, zastrzega jednak, że będzie to zależało od sytuacji na rynku surowców energetycznych (nie wyjaśnił związku z cenami miedzi). A tutaj też jednoznacznych pozytywnych trendów nie widać.
W tej sytuacji podatek jest dla spółki poważnym balastem. Sprawia m.in., że wydobycie w kraju staje się nieopłacalne. Poprzedni prezes KGHM Herbert Wirth szacował, że danina stanowi 30 proc. kosztów wydobycia. – Zmierzamy do sytuacji, w której polska część KGHM wykreuje gorszy wynik niż Sierra Gorda – przewiduje Ryszard Zbrzyzny, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego. Zresztą już poprzedni zarząd nie ukrywał, że właśnie ze względów podatkowych preferuje zagraniczne inwestycje. Teraz – zdaniem Zbrzyznego – sytuacja uległa dalszemu pogorszeniu. – Wstrzymywane są kolejne inwestycje, zakupy maszyn górniczych są dokonywane sporadycznie, więc za dwa, trzy lata możemy stanąć przed koniecznością jednorazowej dużej inwestycji na wymianę parku maszynowego – dodaje.
Podczas kampanii wyborczej PiS obiecywał szybkie zniesienie podatku. – Przywożę do państwa nie obietnice i nie zapowiedzi, tylko konkretny projekt ustawy. Lubin to miasto szczególne, w którym łączy się patriotyzm z gospodarką. KGHM to nasza perła w koronie i musimy o nią dbać – zapewniała podczas swojej wyborczej wizyty na Dolnym Śląsku w październiku ubiegłego roku późniejsza premier Beata Szydło. – Takie firmy jak KGHM powinny być przez państwo wspierane, a nie, jak robi to władza, dostają dodatkowe obciążenia, podatki – mówiła kandydatka PiS na premiera. Także po wyborach kilkakrotnie pojawiały się zapowiedzi w najgorszym razie zmniejszenia podatku. Ale w jednym z niedawnych wywiadów minister finansów Paweł Szałamacha podkreślał, że priorytetem dla resortu jest odbudowanie wpływów podatkowych. – Musi to być skorelowane z naszymi obietnicami wyborczymi. To zaś ogranicza nam możliwość zniesienia czy modyfikacji tego podatku (miedziowego) w budżecie na 2017 r. – wyjaśniał minister.
Jedyne, co może budzić ostrożny optymizm, to zmniejszenie oczekiwań Skarbu Państwa. W tym roku zaplanowano wpływy na poziomie 1,5 mld zł, w przyszłym ma być o jedną trzecią mniej. – Nic nie wiadomo o żadnych zmianach w naliczaniu podatku. Niższa kwota może wynikać z prognoz dotyczących kursu miedzi i srebra, a także zmian kursów walut. To są zresztą tylko założenia, w tym roku zapisano 1,5 mld zł, a raczej mało prawdopodobne, by do budżetu wpłynęła taka kwota – twierdzi Ryszard Zbrzyzny.
Związek wysłał w tym tygodniu w tej sprawie list do szefowej rządu. „Koszty tkwienia przy podatku od kopalin mogą być już w nieodległej przyszłości brzemienne w skutki nie tylko dla KGHM i regionu, ale również dla budżetu państwa” – czytamy w tym dokumencie, w którym związkowcy zapraszają premier Beatę Szydło do dyskusji o przyszłości przemysłu miedziowego.