Brexit stawia w niepewnej sytuacji naszych rodaków na Wyspach. Niepokoją się także eksporterzy. Mogą oni stracić np. z powodu cła. Chociaż do referendum unijnego w Wielkiej Brytanii jeszcze dwa miesiące, to perspektywa opuszczenia Wspólnoty przez Londyn martwi polski rząd. Obawy są tym większe, że ostatnie sondaże nie pozwalają na przewidzenie wyniku plebiscytu. I może być tak, że o wyniku w ostatniej chwili zadecyduje jakieś niespodziewane zdarzenie.
– Brytyjczycy mogą podjąć decyzję pod wpływem różnych czynników, np. jakiegoś wstrząsającego wydarzenia typu zamach terrorystyczny gdzieś niedaleko, pod wpływem katastrofy humanitarnej na kanale La Manche albo problemu transparentności dochodów polityków – wyjaśnia wiceszef MSZ Konrad Szymański.
Brexit przyniósłby co najmniej kilka zagrożeń. Po pierwsze Polacy z Wysp, którzy jeszcze nie są posiadaczami brytyjskiego paszportu, straciliby ochronę wynikającą z przepisów dotyczących pracy i swobody przepływu osób. – Kilkaset tysięcy osób będzie zależne wyłącznie od przepisów uchwalanych w Izbie Gmin – tłumaczy Szymański. Znaczy to tyle, że w dłuższym okresie ich pozycja może stać się słabsza, zwłaszcza w kontekście dążeń Londynu do cięć w uprawnieniach czy prawach do zasiłków. Może to nasilić tendencję do występowania o obywatelstwo, co byłoby złe dla Polski, bo zmniejszyłoby prawdopodobieństwo powrotu do kraju. Dziś MSZ nie wie, ilu Polaków ma jednocześnie polski i brytyjski paszport.