Światowy rynek produktów pielęgnacyjnych od dekady nieustannie rośnie
Reklama
Globalny rynek kosmetyków nie zmalał ani razu w ostatnich 10 latach. Rósł nawet w czasie kryzysu finansowego. W 2008 r. o ok. 3 proc. W 2009 r. o 0,9 proc. Później było jeszcze lepiej. Według portalu Statista w ostatnich dwóch latach o – kolejno – 3,6 i 3,8 proc. Pod koniec 2014 r. osiągnął wartość 175 mld dol.
Od kilkunastu lat wszystkie sektory tego rynku kontrolowane są przez garstkę korporacji. Głównymi graczami pozostają trzy koncerny: francuski L’Oreal (z kapitalizacją na poziomie 69 mld euro), amerykański Estee Lauder (19,3 mld euro) i niemiecki Beiersdorf (15 mld euro). Czwarta w zestawieniu brazylijska Natura wyceniana jest na niespełna 5 mld euro. Najważniejszą i najbardziej dochodową kategorią w skali światowej pozostają kosmetyki do pielęgnacji skóry, i to właśnie w tym sektorze eksperci w najbliższych latach spodziewają się największych wzrostów. Na ten moment specyfiki do skóry odpowiadają za 34,1 proc. całego rynku kosmetycznego.
Według badań przeprowadzonych przez firmę doradczą EY największy udział w globalnym rynku kosmetyków ma Azja (33 proc.), która wyprzedza Europę (30 proc., przy czym aż 22 proc. generuje Europa Zachodnia) i Amerykę Północną (21 proc.). W najbliższych latach producenci skupią się jednak na rynkach, które obecnie osiągają największe przyrosty. W 2013 r. za ponad 50 proc. całego wzrostu na globalnym rynku odpowiadały trzy kraje – Chiny, Brazylia i Stany Zjednoczone. Według analityków EY w najbliższych 10–15 latach wielkość tamtejszych rynków kosmetycznych może się podwoić. Na zupełnie innym kursie jest Europa, gdzie analitycy przewidują zmniejszenie rynku. Największą niewiadomą pozostają kraje rozwijające się, które na ten moment odpowiadają za śladowy udział w globalnym rynku. Analitycy EY prognozują jednak, że w najbliższych latach dostęp do kosmetyków dla ludności zamieszkującej te kraje zwiększy się o 50 proc., co w konsekwencji doprowadzi do dużych zmian wobec obecnego podziału rynku. Badacze przewidują ponadto, że z roku na rok będzie rosło zainteresowanie kosmetykami w obszarach miejskich dotkniętych dużym zanieczyszczeniem środowiska.
Szybciej niż kosmetyki w tym samym czasie mają rosnąć tzw. kosmeceutyki, czyli połączenie kosmetyków i farmaceutyków. Głównym czynnikiem zasilającym ten sektor branży jest demografia. Na kosmeceutyki, których najczęstszym przeznaczeniem jest spowolnienie procesów starzeniowych, największe zapotrzebowanie pojawia się u osób starszych, a tych z roku na rok przybywa. Według BCC Research do 2017 r. rynek ten będzie rósł o ok. 5 proc. rocznie i za dwa lata osiągnie wartość 45,6 mld dol.