Rzadko się ostatnio zdarza, ale warto czasem za coś rząd delikatnie pochwalić. Chodzi o konsekwentne realizowanie przez ministra skarbu pomysłu, aby przeprowadzić audyty w podległych mu kluczowych spółkach.
Tak by sprawdzić, czy rzeczywiście potrzebne są im setki spółek córek czy spółek wnuczek, niezwiązanych zupełnie z głównym profilem działalności. Logiczne. Po co KGHM fabryka sztućców, PKP biuro turystyczne, PGNiG udziały w zakładach przemysłu jedwabniczego, a Orlenowi spółka ochroniarska. To tylko kilka przykładów z brzegu.
DGP dotarł do pierwszych wniosków z tych audytów – najważniejszy jest taki, że spośród ponad 700 spółek podległych państwowym potentatom ok. 300 ma zostać zlikwidowanych lub sprywatyzowanych. I za to właśnie można ministra pochwalić, a dlatego tylko „delikatnie”, bo trudno oprzeć się wrażeniu, że gdyby nie ujawnione w ubiegłym roku w mediach nagrania polityków PSL, na których opowiadają o luksusowym życiu i innych profitach czerpanych z majątku państwowych firm, determinacja ministra do zmian byłaby pewnie mniejsza.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.