Niemiecki minister finansów najpewniej nie będzie musiał mierzyć się z ekstremalnymi scenariuszami zadłużenia Niemiec, o których piszemy dziś w DGP.
Opracowane przez akademików zza Odry symulacje mają jednak ogromne znaczenie. Pokazują, jak bardzo krucha jest teza o danym raz na zawsze zdrowym budżecie RFN, bez nadmiernego długu i problemu deficytu.
Polecam je jako lekturę dla wszystkich zwolenników poglądu o kierowniczej roli Berlina w edukowaniu Europy, jak postępować, by nie stać się drugą Grecją. Wystarczy, by w pętlę zadłużenia wpadły Hiszpania i Włochy, by mit zdrowych gospodarczo Niemiec odesłać do lamusa. O ile w dług wart ponad 200 proc. PKB Niemiec ciężko uwierzyć, o tyle bankructwo Hiszpanii czy poważne kłopoty Rzymu to już zupełnie realna perspektywa. Perspektywa, która przekłada się na realne wydatki dla budżetu federalnego związane z bail-outami.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.