Klienci z wypchaną kieszenią już od drugiej połowy lutego zaczynają myśleć o tym, żeby na wiosnę, najpóźniej latem, wyjechać na drogi nową ultraluksusową limuzyną lub supersportowym autem. A że często na wymarzony samochód trzeba poczekać kilka miesięcy, to w salonach zrobiło się tłoczno.
Małe liczby, duże kwoty
– Jak tak dalej pójdzie, nie będę miał czego sprzedawać – mówi Marcin Kolasa z Aston Martin Warszawa. Z siedmiu samochodów, jakie ma na stanie, dwa znalazły nabywców, a na dwa kolejne ma już klientów. Te liczby może nie porażają, ale trzeba pamiętać, że najtańszy samochód w tym salonie kosztuje 250 tys. euro. Aston to obecnie jedno z najbardziej popularnych w naszym kraju aut z najwyższej półki. Podobne cenniki mają w salonach Ferrari, Bentley i Rolls-Royce.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.