Autopromocja

Staniszewski: Reformy są bolesne albo ich nie ma wcale

Marcin Staniszewski
Marcin StaniszewskiDGP
12 grudnia 2011

Niespełna miesiąc po expose, w którym padły zapowiedzi odważnych reform, premier Donald Tusk stwierdził, że nie muszą one być bolesne. To samo powtarzał przez poprzednią kadencję, istnieje więc realne niebezpieczeństwo, że najbliższe cztery lata będą przypominać te minione.

Nie ma się co oszukiwać – zmiany, które mają przynieść oszczędności lub przebudować organizację państwa, muszą naruszać interesy dużych grup społecznych. Dla nich więc są bolesne.

Jeśli więc rząd rzeczywiście zamierza podwyższyć wiek emerytalny kobiet o siedem lat, a mężczyzn o dwa, z pewnością miliony Polaków odbiorą to jako zmianę dla nich uciążliwą. Można oczywiście przekonywać, że dłuższa praca jest bardziej korzystna dla pracownika, bo będzie pobierał wyższą emeryturę. Dla pracowników rachunek wygląda jednak inaczej – czeka ich krótszy okres odpoczynku na emeryturze. Jeśli więc podniesienie wieku emerytalnego jest konieczne z powodów demograficznych i ma nas uchronić przez bankructwem systemu emerytalnego, nie można tego nazywać zmianą bezbolesną. Raczej uciążliwą, choć konieczną.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png