Narodowy przewoźnik na długich trasach lata pięcioma boeingami 767. – Wypadnięcie jednego z nich będzie oznaczać dla spółki spore kłopoty, bo utraci piątą część przychodów, podczas gdy koszty działalności znacząco nie zmaleją – mówi Włodzimierz Rydzkowski, ekspert w branży transportowej.
Firma poniesie też koszty przebukowania setek biletów pasażerom, dla których nie wystarczy miejsc w pozostałych maszynach. Boeing, który w wyniku awaryjnego lądowania został poważnie uszkodzony, jest leasingowany. W związku z tym LOT może mieć kłopoty z uzyskaniem jakiegokolwiek odszkodowania. Pieniądze trafią najpewniej do właściciela maszyny.
Niewykluczone, że firma poniesie też koszty dodatkowych przeglądów pozostałych samolotów, choć wczoraj prezes LOT Marcin Piróg wykluczał taką możliwość. Słychać jednak głosy, że AMS, czyli baza serwisowa na Okęciu, wydzielona niedawno z LOT-u, nie radzi sobie najlepiej. Nie jest tajemnicą, że Eurolot, druga obok LOT-u spółka lotnicza kontrolowana przez Skarb Państwa, część dużych przeglądów woli wykonywać w angielskim Exeter.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.