Skutki europejskiego kryzysu coraz wyraźniej odczuwane są w przedsiębiorstwach, jednak jest jeszcze czas, by przygotować się do kolejnych etapów spowolnienia. Pierwsze efekty najbardziej widoczne były na kursach walutowych, poprawiła się opłacalność eksportu, ale pogorszyły perspektywy importerów.
Nie można zapominać, że wielu eksporterów jest jednocześnie importerami. Dla przedsiębiorców wysoka zmienność i niepewność z nią związana są głównymi czynnikami ryzyka. Zmniejsza się chęć do inwestycji i większych przedsięwzięć. Ale na kursie walutowym świat się nie kończy.
W okresie podwyższonej niepewności, jak ma to miejsce na rynku europejskim, pojawiają się obawy o tzw. credit crunch, czyli zamrożenie rynku kredytowego. Widoczne były już pierwsze sygnały wskazujące na materializację tego zagrożenia, stąd też ostatnie działania banków centralnych zasilających w płynność system finansowy strefy euro i deklaracje o wykupie obligacji zabezpieczonych. Niestety w najbliższych tygodniach problem płynności w systemie międzybankowym będzie się nasilał. Wynika to przede wszystkim z tego, że kolejne wielkie banki europejskie informują o swych problemach finansowych, a szacunki kwot, jakie trzeba będzie przeznaczyć na potencjalne ich dofinansowanie, rosną. Konsekwencją ryzyka credit crunch będzie wzrost marż kredytowych. O ile jeszcze niedawno mieliśmy do czynienia z walką o klienta polskich banków, o tyle w najbliższych miesiącach spodziewałbym się, że banki przestawią się na tryb bardziej kryzysowy. A to oznacza zarówno trudniejszy dostęp do kredytu, jak i wyższą marżę.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.