W Europie dwóch prędkości będziemy odgrywać marginalną rolę, straszą politycy. Nie mówią jednak (bo nie wiedzą), co oznacza pierwsza i druga prędkość oraz jakie to może mieć dla nas konsekwencje - pisze Marcin Piasecki.
Na naszych oczach rodzi się Europa dwóch prędkości. Polska, choć jest członkiem Unii, wylądowała na tym gorszym torze. O przyszłości Starego Kontynentu decydować będą członkowie strefy euro pod wodzą Niemiec i Francji. A nasz kraj nie będzie miał nic do powiedzenia.
Tego rodzaju utyskiwania pojawiły się w Polsce natychmiast po zeszłotygodniowych deklaracjach duetu Merkel – Sarkozy dotyczących ściślejszej współpracy gospodarczej państw Eurolandu. Oczywiście utyskiwania głównie ze strony polityków, którzy wątek odstawienia Polski na boczny tor próbują – z mizernym zresztą skutkiem – wykorzystać w wyjątkowo jałowej kampanii wyborczej.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.