Na giełdowym załamaniu nie wszyscy tracą. Są tacy, dla których czas spadków i paniki to okres żniw - pisze Paweł Rożyński, publicysta "DGP"
Straty, straty, straty. Indeksy głównych giełd spadają już średnio o 20 – 30 proc. od tegorocznych szczytów, a na ogarniętych paniką rynkach kursy akcji poruszają się jak winda w drapaczu chmur. A jednak nie brakuje takich, których ten obrót spraw cieszy, bo go przewidzieli i teraz zarabiają.
W końcu lipca tajemniczy inwestor postawił 850 mln dolarów na obniżkę ratingu Stanów Zjednoczonych. Za każdego postawionego dolara zarobił 10. Brytyjskie media sugerują, że był to znany inwestor George Soros, który niedawno ogłosił odejście na emeryturę. Oddałby więc swój ostatni strzał. Media stawiają też pytanie, czy Soros nie wykorzystał świetnych kontaktów w Białym Domu, by zdobyć tę informację, zanim agencja Standard & Poor’s ogłosiła publicznie swą doniosłą decyzję. Dowodów nie ma, sam Soros zaprzecza, ale sytuacja ta ponownie zwróciła uwagę na problem tzw. insider tradingu. Polega on na wykorzystywaniu informacji poufnych do zarabiania na giełdzie. Ameryka żyje obecnie procesem Raja Rajaratnama, prezesa funduszu hedgingowego Galleon, byłej gwiazdy Wall Street. Rajaratnam korzystał z całej siatki informatorów w korporacjach.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.