Światowa gospodarka rozwija się zbyt wolno. To nie mniejszy kłopot niż groźba upadku Grecji. Polski bank centralny powinien brać to pod uwagę, zanim zdecyduje o kolejnej podwyżce stóp procentowych
Spowolnienie gospodarcze to nie mniejszy kłopot niż groźba bankructwa Grecji. Owszem, uwaga całego świata koncentruje się wokół tego, co zrobią Ateny, czy zdecydują się na radykalne oszczędności, czy też nie. Jednak tak naprawdę uratowanie Grecji przed załamaniem niewiele da, jeżeli światowa gospodarka nie zacznie się szybciej rozwijać.
O tym, jak bardzo niestabilna jest sytuacja, można było się przekonać w zeszłym tygodniu, kiedy indeksy giełdowe zapikowały po obniżeniu przez amerykańską Rezerwę Federalną prognoz wzrostu gospodarczego USA. Ben Bernanke, szef Fed, nie pozostawił rynkom złudzeń: wcale nie jest tak dobrze, jak wydawało się jeszcze kilka miesięcy temu. Wniosek: Ameryka musi zrobić wszystko, by gospodarka wyrwała się z letargu. Dopiero gdy przyspieszy, zmniejszy się bezrobocie, wzrosną konsumpcja i produkcja. Dlatego Fed na razie nie będzie podnosił stóp, bo to zawsze oznacza wyhamowanie gospodarki.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.