– Prędzej, niż się spodziewamy, wejdzie na rynek trzeci gracz. To Chińczycy – mówi Jim Albaugh, szef działu samolotów cywilnych w amerykańskim koncernie.

Jego prognoza spowodowana była oświadczeniem chińskiego konsorcjum Comac, które zapowiedziało, że na trwających właśnie w Paryżu wielkich targach lotniczych po raz pierwszy pokaże fragmenty konstruowanej przez siebie maszyny C919.

C919 to 150-osobowy samolot średniego zasięgu, czyli taki, który może przelecieć bez lądowania do 6 tys. km – w sam raz, by przebyć drogę z Nowego Jorku do Los Angeles, z Helsinek do Lizbony czy z Pekinu do Dżakarty.

Chińską odpowiedzią na B737 i A320 ma być dziewiczy lot C919 już w 2014 r., za kolejne dwa lata ma on już trafić do sprzedaży. To ekspresowe tempo, jeśli weźmie się pod uwagę, że do tej pory Chińczycy nie produkowali tak dużych samolotów. Celem Pekinu jest wyprodukowanie minimum 2 tys. maszyn przez najbliższe dwie dekady. To też ambitny plan: Boeing sprzedał niecałe 6 tys. sztuk modelu 737 (produkcję zaczęto w 1968 r.), a Airbus ok. 4 tys. A320 (od 1988 r.)

Czy się uda, zobaczymy: na razie zainteresowanie C919 wyraziły tylko chińskie linie lotnicze.

pc