Kryzys gospodarczy sprzed trzech lat, gdy wraz ze spadkiem cen ropy runął także rosyjski PKB, niczego nie nauczył Kremla. Zamiast przeprowadzać obiecaną modernizację kraju, władze znów spoczywają na laurach – ostrzega Międzynarodowy Fundusz Walutowy.
Tegoroczny skok cen ropy może się okazać pocałunkiem śmierci dla rosyjskiej gospodarki. Nowa fala petrorubli odsunęła na dalszy plan potrzebę reformowania kraju, by uniezależnić się od surowców. Wraz ze spadkiem cen ropy Rosjanom grozi kolejna recesja – ostrzega misja MFW, która spędziła w Rosji ostatnie dwa tygodnie. – Obecna polityka władz jest niewystarczająco ambitna i skoordynowana – ocenił szef misji Juha Kahkonen.
MFW zaleca Kremlowi zmniejszenie deficytu w pozasurowcowych sektorach gospodarki z obecnych 11 proc. PKB do niespełna 5 proc. Doradza także podniesienie stóp procentowych, by zwalczyć rosnącą inflację (w tym roku ma ona wynieść ok. 8 proc). To właśnie galopujący wzrost cen znacznie wpływa na pogorszenie atrakcyjności inwestycyjnej Rosji, która z roku na rok spada w międzynarodowych rankingach. I choć prezydent Dmitrij Miedwiediew od ponad roku zachęca zagranicznych przedsiębiorców do inwestowania w Rosji, nasila się kierunek odwrotny. Od początku roku z kraju uciekło 35 mld dol., tyle co w całym ubiegłym roku. Po raz ostatni przypływ zagranicznego kapitału przewyższył odpływ w 2007 r. (ok. 80 mld dol.).
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.