PGNiG już w lutym rozpoczęło rozmowy o obniżce. W kwietniu zaczął się ich decydujący etap – teraz polska firma ma dokładnie sześć miesięcy na przekonanie Gazpromu do obniżki cen.

– Procedura renegocjowania formuły cenowej jest bardzo precyzyjnie spisana w umowie między koncernami, sztywno ustalone są też ramy czasowe wyznaczone na takie negocjacje – tłumaczy osoba znająca zapisy polsko-rosyjskiego kontraktu.

PGNiG nie chce komentować przebiegu rozmów. Nic dziwnego, negocjacje są bardzo trudne. Analitycy nie ukrywają, że Radosław Dudziński, wiceprezes PGNiG ds. strategii, który kieruje negocjacjami, nie ma łatwego zadania. Musi przekonać Aleksandra Miedwiediewa, szefa Gazprom Exportu, do zmiany formuły cenowej na taką, która obowiązywała w kontrakcie jamalskim przed 2006 r. A to oznaczałoby obniżkę cen gazu, który importujemy od Rosjan, o 10 proc. Mikołaj Budzanowski, wiceminister skarbu, uważa to jednak za absolutne minimum. Według niego, patrząc na różnice w cenach rosyjskiego gazu dla Polski i innych odbiorców w Europie, całkowicie zasadne jest, by PGNiG domagało się upustu większego niż 10 proc.

Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych, podkreśla, że nie lada sztuką będzie wywalczenie tańszego gazu, w momencie gdy notowania ropy naftowej, do których indeksowana jest cena gazu, są na wysokich poziomach, a Aleksiej Miller, prezes Gazpromu, kilka tygodni temu zapowiedział dalsze podwyżki do 500 dol. za 1000 m sześc. Dziś rosyjski gaz kupujemy po ok. 400 dol. Gdyby udało się wynegocjować obniżkę, PGNiG kupowałoby surowiec nawet poniżej 350 dol. Oszczędności sięgnęłyby wówczas ponad 500 mln dol. rocznie.

PGNiG zamierza ostro walczyć o tańszy gaz. Wierzy w sukces i dobrą wolę Rosjan. Tę Gazprom zresztą wykazał, w ogóle przystępując do negocjacji. – Strona rosyjska, zgodnie z zapisami kontraktu jamalskiego, mogła odrzucić nasze argumenty i nie podjąć rozmów – tłumaczy nasz informator.

Radosław Dudziński ma kilka argumentów, którymi może przekonać Gazprom do zmiany cennika. Zachętą może być wspólny projekt budowy elektrowni gazowej w Polsce. Rosyjski koncern potwierdza, że jest zainteresowany tą propozycją.

PGNiG ma też potężniejsze działa: groźbę w postaci sądu. Na taki ruch zdecydował się już czeski RWE Transgas, który skierował przeciw Rosjanom sprawę do arbitrażu. Sądem grożą też Litwini.