Inwestorzy nie przepadają za Aleksandrem Gradem, ministrem skarbu państwa, bo ten się z nimi nie patyczkuje. Wczoraj zdecydował się trzykrotnie ograniczyć ofertę sprzedaży akcji banku BGŻ, a papiery poszły do inwestorów za mniej, niż zakładano.
Żółta kartka dla Grada? Obserwatorzy od razu mówili, że maksymalna cena na akcje banku jest zbyt wysoka. Nosem kręcili też zarządzający funduszami, ale Aleksander Grad na to nie zważał.
Kiedy gruchnęła informacja o zmniejszonym pakiecie, przedstawiciele ministerstwa przyznawali nieoficjalnie, że start z wysokiego pułapu był przemyślaną strategią szefa resortu. Ponoć szyki polskiemu akcjonariuszowi nieustannie psuje właściciel większościowy, czyli Rabobank, któremu wyjątkowo nie w smak są giełdowe procedury i szczegółowe raportowanie. W jaki sposób, tego już nie mówili.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.