Andrzej Mleczko w jednym ze swoich znakomitych rysunków narysował latające panie z notesami i mikrofonami oraz dwóch mężczyzn, bodajże rolników, mówiących między sobą, że idzie wiosna, bo dziennikarki robią się bardziej namolne. Gdyby przyjąć poetykę znakomitego rysownika, to należałoby powiedzieć, że idą wybory, bo różni mądrale narzekający na kapitalizm, neoliberalizm, monetaryzm i elementarną logikę opowiadają coraz większe bzdury.
Tak więc przed wyborami uaktywniają się nie tylko wszyscy amatorzy naszych (czyli podatników) pieniędzy, tradycyjnie od górników zaczynając. To samo dotyczy tych wszystkich, którzy mają nadzieję zrobić karierę polityka lub guru, na opowiadaniu ekonomicznych bzdur, mile brzmiących nieprzyzwyczajonym do samodzielnego myślenia obywatelom naszego kraju, których jest niestety niemało.
Podam trzy przykłady. Nie tak dawno ubolewałem w jednym z felietonów nad pewnym studentem, który mówił, że Unia Europejska powinna coś zrobić, żeby nasze płace były wyższe. Student powinien myśleć i rozumieć, że płace zależą od wydajności: jednostkowej, fabrycznej i ogólnospołecznej. A tymczasem w brukowcu czytam wywiad z kimś prezentowanym tam jako główny ekonomista jakiejś instytucji (chyba poważnej, bo o powagę procesuje się ze wszystkimi), że Polacy muszą wreszcie więcej zarabiać, a nasze płace być porównywalne z zarobkami innych z Eurolandu, bo... ceny mamy już porównywalne.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.