– W styczniu byliśmy zdecydowanym liderem w sprzedaży nowego rocznika. Pod tym względem mieliśmy 58-proc. udział w rynku – mówi Klaudyna Gorzan z biura prasowego Skoda Auto Polska.

Jednak założenia na ten rok czeska marka ma raczej konserwatywne. – Nasz udział w rynku szacujemy na poziomie podobnym do ubiegłorocznego, a łączną sprzedaż na rynku samochodów osobowych w Polsce szacujemy na 310 – 320 tys. egzemplarzy – mówi Gorzan.

Zgodnie z danymi Instytutu Samar w zeszłym roku zarejestrowano w naszym kraju ponad 315 tys. samochodów osobowych, w tym 35,6 tys. skód, co dało firmie udział w rynku na poziomie 11,3 proc.

Przedstawicielka Skody zastrzega jednak, że ostateczny kształt polskiego rynku uzależniony będzie od sytuacji gospodarczej i wpływu, jaki na światową gospodarkę będą miały ostatnie tragiczne wydarzenia na świecie. Skodę niepokoją zapowiedzi o możliwych przestojach większości europejskich fabryk samochodów spowodowanych ewentualnym brakiem dostaw komponentów produkowanych w Japonii.

Według ekspertów o powodzeniu Skody decyduje dobra reputacja marki w Polsce, pamiętająca jeszcze poprzednią epokę. – Dobra ocena aut tej firmy z okresu demoludów została przypieczętowana przejęciem firmy przez Volkswagena – mówi Andrzej Halarewicz, szef firmy monitorującej rynek motoryzacyjny JATO Dynamics. Przypomina, że obecnie Skoda nie tylko w Polsce, lecz także w Europie Środkowo-Wschodniej postrzegana jest jako mały Volkswagen.

Eskpert chwali też firmę za logiczną gamę modeli i dobrą politykę cenową. Twierdzi, że Skodzie jak rzadko której firmie udaje się sprzedawać równie dużo samochodów klientom indywidualnym i firmom. Jednak według Halarewicza za plecami Skody już wyrasta groźna konkurencja. Według niego w przyszłości czeskiemu producentowi mogą zagrozić m.in. francuskie marki, takie jak: Peugeot i Renault. Groźny może też być Opel, a nie można także wykluczyć renesansu Toyoty.