Teatr Wielki w Warszawie, listopad 2010 r. Konfederacja Pracodawców Polskich hucznie świętuje 20-lecie istnienia. Na sali prawie dwa tysiące osób. Wśród nich przedstawiciele rządu, parlamentarzyści, biznesmeni. Gości wita prezydent KPP Andrzej Malinowski i wiceprezydent Grażyna Piotrowska-Oliwa. W pewnym momencie elegancka blondynka siada do fortepianu i ku zdumieniu zgromadzonych gości gra coraz szybszą i coraz bardziej skomplikowaną melodię. Tak, dzięki muzyce, można pokazać rozwój firmy od podstaw do biznesowych szczytów.

– To była czysta improwizacja – wspomina w rozmowie „DGP” Grażyna Piotrowska-Oliwa. Ale osoby, które z nią pracowały, twierdzą, że była prezes PTK Centertel, operatora sieci Orange, nie boi się zaskakiwać i słynie ze zdecydowanych posunięć. W pracy lubi konkrety i działanie. Teraz może dać się poznać z tej strony branży paliwowej, bo jest w gronie trzech kandydatów na stanowisko członka zarządu paliwowego PKN Orlen, odpowiedzialnego za sprzedaż detaliczną i hurtową naftowego giganta. W rozmowie z „DGP” oficjalnie potwierdza, że stara się o to stanowisko.

Bój z UKE

Piotrowska-Oliwa jest jedyną kobietą wśród walczących o miejsce w zarządzie Orlenu i jedyną osobą bez doświadczenia na rynku paliwowym. Jej rywalami są Paweł Żuk, były szef spółki Shell Polska, oraz dotychczasowy dyrektor ds. detalu w Orlenie Marek Podstawa.

Ale brak doświadczenia na rynku paliw, wbrew pozorom, może być atutem. By stworzyć skuteczną sprzedaż, nie trzeba się znać na produkcji paliwa, ale trzeba mieć doświadczenie w tworzeniu sieci i zarządzaniu nią na rynku produktów masowych. A stanowisko w PKN Orlen to odpowiedzialność za sprzedaż nie tylko detaliczną, lecz także hurtową.

O tym, jak działać na takim rynku, na dodatek w otoczeniu regulatora, Piotrowska-Oliwa wie jak mało kto. Przez dziewięć lat pracy w Grupie TP odpowiadała za boje z regulatorem – Urzędem Komunikacji Elektronicznej.

Karierę w telekomunikacji rozpoczęła w 2001 r. od funkcji dyrektora departamentu współpracy z regulatorem Telekomunikacji Polskiej. Z czasów sporów z UKE Piotrowska-Oliwa zasłynęła nieustępliwością i ostrym językiem. Awansowała na bardziej eksponowane stanowisko dyrektora wykonawczego ds. strategii, rozwoju i oferty hurtowej operatora. Broniła TP nie tylko w mediach, ale także przed parlamentarzystami.

Wojna nabrała rumieńców, gdy szefową UKE została Anna Streżyńska. Obie panie podzielił spór co do modelu prywatyzacji TP, któremu szefowa UKE się sprzeciwiała jako pracownik Ministerstwa Łączności. Z kolei Piotrowska-Oliwa między 1997 a 2000 r. była naczelnikiem wydziału spółek strategicznych i instytucji finansowych w Ministerstwie Skarbu Państwa, gdzie m.in. brała udział w przygotowaniach do prywatyzacji TP. Do pracy w administracji publicznej trafiła, bo skończyła Krajową Szkołę Administracji Publicznej, ale także London School of Economics oraz MBA w szkole biznesowej INSEAD. Zanim jednak zaczęła zdobywać biznesowe szlify, ukończyła Akademię Muzyczną w Katowicach w klasie fortepianu.

Lepiej w Polsce

Gdy cztery lata temu regulator coraz częściej atakował TP, Piotrowska-Oliwa zaczęła kontrkonferencję od pokazania na dużym ekranie czołgu Rudy 102 i puszczenia podkładu muzycznego z „Czterech pancernych” „Deszcze niespokojne”, co miało pokazywać, że UKE wypowiedział TP wojnę.

W marcu 2007 r. awansowała na stanowisko prezesa PTK Centertel, operatora sieci Orange. Rozstała się z firmą ponad dwa lata później. Analitycy tłumaczyli wówczas, że PTK Centertel najsilniej spośród operatorów komórkowych odczuł w wynikach finansowych zaostrzenie się konkurencji na rynku, osłabienie złotego i działania regulatora. Ale osoby znające kulisy dodają, że Orange był coraz bardziej zintegrowany z Grupą TP, więc coraz więcej było tam zwykłego administrowania, a mniej kreowania. Czyli coraz mniej miejsca dla Piotrowskiej-Oliwy. France Telecom proponował jej pracę w Paryżu, ale odmówiła. – Nie chciałam wyjeżdżać za granicę, choć miałam wiele takich ofert – mówi.

Po ponad roku pracy dla KPP Piotrowska-Oliwa ma znowu szansę na powrót do biznesu.