Oznacza to, że wprowadzona od nowego roku rekomendacja T, która ogranicza sumę miesięcznych rat maksymalnie do 65 proc. dochodów, spełniła swoje zadanie. Polacy mniej się zadłużają, ale co ciekawe wcale nie mniej kupują.

– Ale nie jest pewne, czy taka sytuacja się utrzyma. Rekomendacja może negatywnie przełożyć się na sprzedaż detaliczną w sektorze elektroniki użytkowej, która w ubiegłym roku wreszcie zanotowała odbicie – mówi Wioletta Batóg z Media Saturn Holding Polska.

Podobnego zdania jest Wojciech Konecki, dyrektor generalny stowarzyszenia CECED Polska, według którego taka sytuacja może spowodować w sektorze AGD spadki na poziomie 1 – 2 proc. W 2010 r. branża ta odnotowała natomiast 1,5-proc. wzrost pod względem liczby sprzedanego sprzętu.

Takich obaw nie mają jednak sklepy internetowe, które obserwują wręcz wzrost zakupów na raty. Notują nawet 15-proc. wzrosty dynamiki sprzedaży.

– Niedługo pojawią się zapowiadane nowości, dlatego ceny elektroniki w marcu będą dla klientów wyjątkowo atrakcyjne niezależnie od tego, czy będą oni planowali zakup ratalny, czy za gotówkę. To dodatkowo pobudzi popyt – uważa Sabina Krupa, dyrektor sprzedaży w NEO24.

W sklepach internetowych łatwiej o kredyt, bo ceny są niższe. Klienci łatwiej uzyskują więc zdolność kredytową. – Notujemy systematyczne wzrosty sprzedaży ratalnej. Prawdopodobnie jest to związane z wprowadzeniem przez nas nowej usługi, jaką jest umożliwienie składania dokumentów kredytowych bezpośrednio w punkcie wydań osobistych, gdzie można od ręki odebrać zamówiony towar – tłumaczy Krupa.

Według Pawła Majtkowskiego, analityka Expandera, dobre wyniki sklepów internetowych mogły przyczynić się do tego, że nie widać spadku w wartości udzielonych kredytów ratalnych. – W grudniu 2010 r. ich wartość wyniosła 46,3 mld zł. To oznacza wzrost o 1,8 proc. w stosunku do roku poprzedniego. Choć to też może być efekt kupowania na raty droższego sprzętu – zauważa Majtkowski.