Jak mówi Jan Szudera z SM, zakłada on budowę ogólnopolskiej sieci stacji sprężania gazu. – Stacje będą lokalizowane na terenie hoteli i moteli. Chcielibyśmy, aby takie punkty były równomiernie od siebie oddalone. Umożliwiłoby to poruszanie się po Polsce pojazdem na CNG – wyjaśnia Szudera.

Dziś praktycznie nie jest to możliwe, bo stacji z gazem jest zbyt mało. Na jeżdżących w Polsce 2200 pojazdów zasilanych CNG przypada 48 punktów tankowania. Większość z nich nie jest ogólnodostępna lub działa tylko w określonych godzinach. – Stąd pomysł uruchamiania sprężarek z gazem przy hotelach. Wystarczy, że klient pójdzie na dwie godziny do restauracji, a jego auto w tym czasie zostanie zatankowane 14 m sześc. gazu – tłumaczy Jan Szudera. Taka ilość wystarczy na przejechanie 200 km.

Na razie spółka planuje uruchomienie pierwszej stacji gazowej przy hotelu Delicjusz w Rosnówku k. Poznania. Kolejne powstaną w okolicach Piły, Grodziska, Szczecina. To białe plamy na mapie CNG.

Według Szudery w tym roku w ramach projektu Hotel CNG powinno powstać w sumie dziesięć stacji. Wszystkie mają działać pod logo CNG Auto. – Budowa jednego punktu przy hotelu jest tańsza niż uruchomienie samodzielnej stacji CNG. Poza tym jest to bardziej opłacalne, ponieważ sprężarki mogą obsługiwać nie tylko klientów zewnętrznych, ale również flotę firmową – twierdzi nasz rozmówca.

Za zbudowanie stacji gazowej trzeba zapłacić od kilkuset tysięcy złotych do 1 mln zł. Małe, niskowydajne sprężarki, które mają być instalowane przy hotelach, kosztują 35 – 50 tys. zł.

Silikony Marcolla szykuje się do uruchomienia punktów CNG także w innych miejscach. Jak się dowiedzieliśmy, firma prowadzi rozmowy na ten temat z lotniskiem Poznań-Ławica.

Obecnie paliwo CNG w Polsce jest mało popularne. W budowę stacji CNG inwestują głównie przedsiębiorstwa komunikacji miejskiej oraz PGNiG. Na rynek ten chce wejść również rosyjski Gazprom.